Aktualności

Śp. ks. Santiago Remigio Cabrera Maxsio

dodane: 5 lipca 2021 11:31

W piątek, 2 lipca 2021, po długiej walce z chorobą, zmarł w wieku 48 lat ks. Santiago Remigio Cabrera Maxsi. Pracował w naszej parafii w latach 2005-2008. Ostatnia lata swojej posługi kapłańskiej spędził na posłudze misyjnej w Ekwadorze. Pogrzeb odbył się 3 lipca w katedrze Niepokalanego Poczęcia NMP w Cuenca (Ekwador).

Poniżej zamieszczamy tekst homilii wygłoszonej podczas Mszy pogrzebowej (tłum. ks. Andrzej Kuciński):

Dziękując ks. biskupowi Marcosowi... za zaszczyt, który mi dzisiaj wyświadczył, że mogę dotknąć tego Słowa w tym bardzo ważnym dniu dla naszej rodziny, dla Santiago, który wstępuje do nieba. Bracia i siostry, to dla mnie łaska, że mogę celebrować tę Mszę jako kapłan. To słowo o powołaniu spełnia się naprawdę. Miałem wiele wątpliwości, miałem wiele planów, miałem wiele afektów, ale charakter Santiago pomógł mi wejść, aby odkryć na serio i być w stanie słuchać głosu Boga w moim sercu.

Niech będzie za to błogosławiony Bóg Ojciec! Niech będzie błogosławiony Bóg Ojciec za Kościół,który powołał nas wszystkich, pięcioro dzieci, od bardzo młodego wieku. Niech będzie błogosławiony Bóg, ponieważ moi rodzice poznali miłość Boga w Kościele. Poznali, co to jest pojednanie między sobą. Poznali tego prawdziwego Jezusa Chrystusa. I to jest to, co nam, dzieciom, przekazali. Jestem dlatego bardzo wdzięczny – mój ojciec nadal przebywa w szpitalu – i składam Panu nieskończone dzięki. Moja matka jest tutaj. Niech Bóg ci się wynagrodzi, mamusiu. Dałaś Kościołowi kapłanów.

Santiago dzisiaj będzie świętować z Jezusem Chrystusem. Będzie świętował tę miłość, którą tak bardzo głosił i w którą tak bardzo wierzył. Od młodości, kiedy miał czternaście lat, kiedy wszedł do wspólnoty. Wszedł, aby odkryć Kościół, w pełnym buncie. I tam, bracia i siostry, uwierzył w miłość. Nie ma większej miłości niż ta miłość do nieprzyjaciół, którą dał Jezus Chrystus... nam, jako pierwszym wrogom... mnie, pierwszemu... A Chrystus patrzył na nas z miłosierdziem, na całą naszą rodzinę. Dziś jest tu 16 twoich siostrzeńców i bratanków, właściwie 17, bo jeden jest w drodze i wkrótce się narodzi na tym świecie. Dwoje towarzyszy nam z nieba.

Gromadzimy się, bracia i siostry, aby jeszcze raz dać świadectwo o Bożej miłości. Że to nie jest bajka, że miłość Boża, mogę wam dziś powiedzieć, bracia i siostry, jest prawdziwa, prawdziwa! To jest tak prawdziwe, bracia, jak widzieć tam Santiago. Nie widzę go tak naprawdę tutaj. Widzę go pośród was. Kiedy mówił do ciebie, kiedy ci głosił kazania, kiedy spowiadał, kiedy przychodził tutaj, aby spowiadać w katedrze. Kiedy zapraszałeś go do domu. Kiedy przeżywałeś kryzysy, w małżeństwie, w młodości, a on przychodził.

Dlatego, bracia i siostry, on nie jest martwy. Santiago żyje i będzie żył przez całą wieczność. Bo ten świat jest tak mały, tak ograniczony, że tak mocno się go trzymamy. I w tym, bracia i siostry, Santiago powiedział coś bardzo pięknego, zanim wszedł w to wielkie zmaganie, w tę wielką walkę z chorobą: „Będę walczył, aby zdobyć niebo”. I dał nam błogosławieństwo. „Zdobyć niebo”. Nie po to, by zostać tutaj, ale by zdobyć niebo. I Bóg go wysłuchał.

Dlatego ten krótki czas, tak mały, tak ograniczony, bracia i siostry, dzisiaj dla Santiago i dla nas też otwiera się na wieczność, na coś ogromnego. I dzisiaj mogę tego doświadczyć, za każdym razem, kiedy mnie mocno beształ... Za każdym razem – z miłością. I tak ja także razem z nim wszedłem w życie naznaczone cierpieniem.

Mówiłem wczoraj w Eucharystii, że ewangelizacja zawsze mnie przynaglała, aby się nie bać. I to jest prawda – nie bój się ewangelizować. Tutaj, w Esmeraldas, jest tak wiele dzieci, młodych ludzi, rodzin, które potrzebują usłyszeć o tej miłości, której wy i ja doświadczyliśmy tutaj w rodzinie. I zobaczyliśmy, że jest to możliwe, aby się pojednać, aby się miłować. Trzeba o tym mówić.

Z tego powodu, bracia i siostry, ja także umiłowałem Esmeraldas, kocham to miejsce. Bo to był moment misji. Bo Dobry Pasterz idzie w poszukiwaniu swoich owiec. I tak praca Santiago była niestrudzona, niestrudzona, niestrudzona. Od czasu jego formacji w Warszawie... Dzwonili do mnie jego koledzy księża, którzy płakali ze mną, ale i cieszyli się, ponieważ mogli dzielić z nim wielkie świadectwo miłości zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa.

Dziś rano zadzwoniła do mnie siostra ze wspólnoty, w której przebywał w Murcji, w Hiszpanii. Pisał do mnie jego odpowiedzialny ze wspólnoty z parafii św. Jana. Pisał do mnie John Freddy z Dronajas i wy wszyscy, którzy napisaliście, że dzięki Santiago świat stanął przed nami otworem. Kiedy jechaliśmy z rodziną na jego święcenia do Warszawy...

Jest niesamowite, bracia i siostry, jak Pan otworzył dla nas tę wielką drogę we wspólnocie. I to właśnie wspólnota, bracia, to właśnie wspólnota nas przyjęła. Ta wspólnota, która widziała nasz rozwój od małego. To właśnie w tej wspólnocie Pan dał nam dar, że mogliśmy wejść i odkryć to powołanie, którego też się obawiałem. Bracia i siostry, to jest modlitwa wspólnoty, wytrwałość wspólnoty, wytrwałość i modlitwa.

Powiem wam szczerze, bracia i siostry, że ja też wolałbym, aby nie odchodził. Nie miał nawet 50 lat. Będzie mi go strasznie brakowało. W moich kryzysach.... Kiedy do niego dzwoniłem... To prawda, będzie mi go bardzo brakowało. Siostrzeńcy, bratankowie, moja mama, mój tata – wszystkim będzie nam go bardzo brakowało. Ale, droga rodzino i drodzy bracia i siostry, on spoczywa w niebie. I jeśli umarł z Chrystusem, to zmartwychwstanie z Chrystusem. I to jest właśnie to Słowo. Jeśli umarłem z Chrystusem, to i zmartwychwstaję z Chrystusem.

I to jest to, co on głosił. To jest to, co on obwieszczał. W swojej misji wędrowego po Ekwadorze. Poznał cały Ekwador. Podróżował po całym Ekwadorze. Ewangelizował, wchodząć w posłuszeństwo, w cierpienie, w konflikty. Ale zawsze, bracia i siostry, z oczami utkwionymi w tej miłości. Dlatego niech Pan da każdemu z nas dzisiaj, poprzez to wydarzenie, w tej rzeczywistości, w której żyjesz, w której ja żyję, aby się nie bać ewangelizacji, aby żyć we wspólnocie, iść naprzód, ewangelizować. Jest wiele dusz, które wciąż potrzebują zbawienia. Jest wiele dusz, które znajdują się w naszym własnym środowisku. Albo w pracy czy na studiach. Które chcą zobaczyć świadectwo miłości Chrystusa. Tutaj, na tym świecie.

Dlatego błogosławiony jesteś, Panie. Błogosławię Cię, Panie, w tym dniu. Łzy płyną mi z oczu, serce bije mocniej i pęka z bólu, Panie, ale Ty przychodzisz, by mnie pocieszyć. Ty jesteś wiarą, Ty jesteś wsparciem, które zawsze było ze mną, Panie, i nigdy mnie nie opuściłeś, nigdy. I nie zostawiłeś też nigdy Santiago, nigdy!

Panie, przyjdź nam z pomocą. „Błogosławcie Pana, wy, kapłani!” A my wszyscy jesteśmy kapłanami przez chrzest. Wszyscy. Dziękuję Ci, Panie, dziękuję Ci za te 48 lat, w których dałeś nam obecność Santiago w naszym życiu, z jego charakterem, z jego sposobem bycia, z jego sposobem napominania, z jego sposobem mówienia, frontalnie, w prawdzie. I zawsze z jego uśmiechem na ustach. Kochającego swoich siostrzeńców i bratanków, chodzącego z nimi na spacery. Zawsze mającego w sercu miłość i przebaczenie.

Błogosławiony jesteś, Panie, który pozwalasz mi być tutaj dzisiaj. Błogosławiony jesteś Ojcze, bo nie popełniłeś błędu. Zabierasz Santiago ze sobą i on jest teraz z Tobą. I proszę Cię, Panie, abyś i mnie udzielił tej gorliwości w głoszeniu Ewangelii. Tam, gdzie Ty będziesz chciał, Panie, gdzie mi przygotowałeś miejsce. I wejrzyj też na tych braci, aby światło Chrystusa, które zostało zapalone przez słowo, które wyszło poprzez głos tego kapłana, było tym słowem, które wyda w nas teraz owoce na życie wieczne.

Drodzy bracia i siostry, droga rodzino, jestem bardzo wdzięczny... nie macie pojęcia, jak wdzięczne jest moje serce. Że z całego świata zjednoczyliśmy się w tych chwilach z Santiago. Mówiłem, że jak to jest, że Santiago wszystko porusza, wszędzie, „że idzie w każdą stronę”. A dzisiaj idzie do nieba. Tak więc niech będzie błogosławiony Pan. I ja błogosławię Pana. I niech Maryja Dziewica, którą Santiago tak bardzo kochał, do której tak bardzo się modlił, którą darzył szczególnym uczuciem – niech Ona, która dziś otwiera przed tobą swój płaszcz, przygarnie cię i stawi przed swoim Synem, Jezusem Chrystusem.

Dlatego, drodzy bracia i siostry, w tym zwycięstwie Chrystusa zmartwychwstałego..., ponieważ Chrystus zmartwychwstał... A jeśli Chrystus zmartwychwstał, to i Santiago zmartwychwstanie, nie zostanie tutaj. I będzie przemieniony, i będzie przemieniony, bracia i siostry, w tę wielką miłość, w ten wielki obraz Chrystusa! Co za wielka łaska! Chrystus zmartwychwstał i prawdziwie zmartwychwstał w naszych sercach, bo to właśnie nam zapowiedział. Ponieważ to właśnie głosił nam Kościół, niestrudzenie i z mocą, i w to właśnie uwierzyliśmy ty i ja, i Santiago uwierzył.

I tak świętujemy zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią... Jaką śmiercią? Śmiercią grzechu, tego, co nas zasmuca, co oddala mnie od miłości Boga, co całkowicie wyobcowuje mnie z Jego woli. Chrystus zwyciężył, bracia i siostry! Chrystus jest dziś z nami, jest obecny właśnie tutaj!

Bracia i siostry, a wczoraj, gdy ubierałem Santiago, on nawet jakby śmiał się ze mnie, a ja wyobrażałem sobie, że mówi do mnie: „O, nie umiesz tego zrobić, nie umiesz!” A ja nie mogłem tego zrobić, ręce mi się trzęsły. I słyszałem jakby jego głos: „Nie umiesz tego zrobić, co?” I dlatego, bracia i siostry, mówię wam dzisiaj: Chrystus zwyciężył, a my to świętujemy i to jest Wielkanoc. Przejście Pana przez nasze życie. Nigdy nie zapomnę, nigdy nie zapomnę jego słów, jego wiadomości, wszystkiego tego, co zrobił, tych świadectw, które mi daliście w waszych wiadomościach, jak Pan nawracał poprzez Santiago i jak wzywa każdego z nas do nawrócenia. Niech tak się stanie. Amen.

Drodzy bracia i siostry, razem z księżmi, złożymy teraz wyznanie wiary. Zaśpiewamy je tak, jak on je zawsze śpiewał, staniemy tu wokół niego i zaśpiewamy.


Może warto udostępnić znajomym?




Msze Święte
Dni powszednieNiedziela i święta
7:00 7:00
8:30
9:00
10:00
11:30 (z udziałem dzieci)
13:00
19:00 19:00
21:00
Spowiedź

Przed i w czasie każdej Mszy Świętej
w czwartki 7:00 - 21:00
pierwsze piątki miesiąca od 18:00.


Adoracja Najświętszego Sakramentu

W każdy czwartek po Mszy św. o godz. 7:00 do 21:00.