Ogłoszenie miejsca ŚDM 2016 |  Homilia Ojca Świętego Franciszka podczas Mszy św. Posłania na plaży Copacabana w Rio de Janeiro |  Słowo Ojca Świętego Franciszka  podczas czuwania modlitewnego na plaży Copacabana |   Czuwanie wieczorne na plaży Copacabana z Franciszkiem (całość)   |  Spotkanie Ojca Świętego Franciszka z klasą rządzącą Brazylii w Teatrze Miejskim |  Słowo Ojca Świętego na Drodze Krzyżowej |   Droga Krzyżowa na plaży Copacabana (całość)  |  Msza Św.  w katedrze św. Sebastiana w Rio |  Anioł Pański pod przewodnictwem Ojca Świętego Franciszka z balkonu Pałacu Arcybiskupiego  Ceremonia powitania Ojca Świętego Franciszka przez uczestników 28. ŚDM na plaży Copacabana  |  Homilia w Aparecida  |  Przemówienie w faveli Varginha w dzielnicy Manguinhos  |  Przemówienie Ojca Świętego Franciszka w szpitalu św. Franciszka z Asyżu w dzielnicy Tijuca  |  Przemówienie Ojca Świętego na plaży Copacabana Sanktuarium Matki Bożej w Aparecida – Sao Paulo  |  Wręczenie papieżowi Franciszkowi kluczy do miasta i błogosławieństwo flag olimpijskich   |  Przemówienie Ojca Świętego Franciszka podczas ceremonii powitania w ogrodzie pałacu Guanabara    |  Spotkanie Ojca Świętego Franciszka z wolontariuszami (całość)    |  JMJ Rio 2013 – flashmob dla Papieża    |   Wizyta Francisza w faveli Varginha – 25.07.2013 (całość)   Przemówienie Ojca Świętego Franciszka  podczas ceremonii pożegnalnej na lotnisku Galeao |  Ceremonia pożegnalna Ojca Świętego Franciszka na lotnisku Galeao (całość)

Czuwanie wieczorne na plaży Copacabana z Franciszkiem

Flashmob dla Papieża Franciszka

  • Przemówienie Ojca Świętego Franciszka podczas ceremonii powitania w ogrodzie pałacu Guanabara  (tekst)

     

    Pani Prezydent!

    Szanowni Przedstawiciele władz,

    Bracia i Przyjaciele!

     

    Bóg w swojej miłującej opatrzności zechciał, aby pierwsza zagraniczna podróż mojego pontyfikatu zawiodła mnie z powrotem do ukochanej Ameryki Łacińskiej, konkretnie do Brazylii – kraju, który szczyci się mocnymi więzami ze Stolicą Apostolską oraz swymi głębokimi uczuciami wiary i przyjaźni, które łączyły ją zawsze w sposób szczególny z Następcą Piotra. Dziękuję za tę Bożą życzliwość.

     

    Dowiedziałem się, że aby dotrzeć do narodu brazylijskiego, trzeba wejść przez bramę jego wielkiego serca. Niech mi więc będzie wolno w tej chwili delikatnie zapukać do tych drzwi. Proszę o pozwolenie, by wejść i spędzić ten tydzień z wami. Nie mam złota ani srebra, ale przynoszę to, co dostałem najcenniejszego: Jezusa Chrystusa! Przybywam w Jego Imię, aby ożywić płomień braterskiej miłości, który pali się w każdym sercu i pragnę, aby do was wszystkich i do każdego oddzielnie dotarło moje pozdrowienie: „Pokój Chrystusa niech będzie z wami!”.

     

    Z szacunkiem pozdrawiam panią prezydent i dostojnych członków rządu. Dziękuję za wielkoduszne przyjęcie i za słowa, którymi zechciała wyrazić radość Brazylijczyków z mojej obecności w ich kraju. Pozdrawiam również pana gubernatora tego stanu, który łaskawie nas gości w Pałacu Rządowym, burmistrza Rio de Janeiro, jak również członków korpusu dyplomatycznego akredytowanego przy rządzie brazylijskim, innych obecnych tu przedstawicieli władz oraz tych wszystkich, dzięki którym ta wizyta stała się rzeczywistością.

     

    Serdeczne słowa pragnę skierować do moich braci biskupów, na których spoczywa zadanie przewodzenia Bożej owczarni w tym ogromnym kraju, a także do ich umiłowanych Kościołów partykularnych. Przez tę wizytę pragnę kontynuować misję duszpasterską Biskupa Rzymu, która polega na umacnianiu braci w wierze w Chrystusa, dodawaniu im otuchy w składaniu świadectwa o motywach nadziei, którą On budzi i zachęcaniu ich, by wszystkim ofiarowywali niewyczerpane bogactwa Jego miłości.

     

    Jak wiadomo, główny powód mojej obecności w Brazylii wykracza poza jej granice. Przybyłem bowiem z okazji Światowego Dnia Młodzieży. Przyjechałem, by spotkać młodych, przybyłych z całego świata, których przyciągnęły otwarte ramiona Chrystusa Odkupiciela. Chcą oni znaleźć schronienie w Jego uścisku, właśnie przy Jego sercu, raz jeszcze usłyszeć Jego jasne i mocne wezwanie: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody”.

     

    Ci młodzi ludzie pochodzą z różnych kontynentów, mówią różnymi językami, są przedstawicielami różnych kultur, a jednak znajdują w Chrystusie odpowiedzi na swe najbardziej wzniosłe i wspólne dążenia, mogą zaspokoić głód czystej prawdy i prawdziwej miłości, które ich jednoczą ponad wszelką różnorodnością.

     

    Chrystus zapewnia im przestrzeń, wiedząc, że nie ma mocniejszej siły niż ta, która wyzwala się z serca młodych, gdy są zawładnięci przez doświadczenie przyjaźni z Nim. Chrystus ufa młodzieży i powierza jej przyszłość swojej misji: „Idźcie i nauczajcie”; wychodźcie poza granice tego, co po ludzku możliwe i twórzcie świat braterski. Ale także ludzie młodzi ufają Chrystusowi: nie boją się powierzyć Jemu jedynego życia, jakie mają, bo wiedzą, że nie doznają zawodu.

     

    Rozpoczynając tę moją wizytę w Brazylii, jestem w pełni świadomy, że zwracając się do młodych, mówię także do ich rodzin, do ich wspólnot kościelnych i narodowych, do społeczeństw, w których żyją, do ludzi, od których w znacznej mierze zależy przyszłość tych nowych pokoleń.

     

    Jest u was rzeczą powszechną, że rodzice mówią: „Dzieci są źrenicą naszego oka”. Jakże piękny jest ten wyraz brazylijskiej mądrości, która stosuje w odniesieniu do ludzi młodych obraz źrenicy oka, okna, przez które wpada w nas światło, dając nam cud widzenia! Co by się z nami stało, gdybyśmy nie dbali o nasze oczy? Jak moglibyśmy iść naprzód? Pragnę, aby w ciągu tego tygodnia każdy z nas zastanawiał się nad tym prowokującym pytaniem.

     

    Młodzież jest oknem, przez które przychodzi na świat przyszłość, a więc stawia przed nami wielkie wyzwania. Nasze pokolenie stanie na wysokości obietnicy, która jest w każdym młodym człowieku, gdy będzie umiało zapewnić mu przestrzeń; zatroszczyć się o warunki materialne i duchowe dla pełnego rozwoju; dać mu mocne fundamenty, na których będzie mógł budować życie; zagwarantować mu bezpieczeństwo i oświatę, aby stawał się tym, kim może być; przekazać mu trwałe wartości, dla których warto żyć; zapewnić nadprzyrodzony horyzont dla jego pragnienia autentycznego szczęścia i jego kreatywności w tworzeniu dobra; przekazać mu dziedzictwo świata na miarę ludzkiego życia; rozbudzić jego najlepszy potencjał, aby sam tworzył własną przyszłość i był współodpowiedzialny za los wszystkich.

     

    Kończąc, proszę wszystkich o łaskawą uwagę i – jeśli to możliwe – o empatię niezbędną do nawiązania dialogu między przyjaciółmi. W tej chwili ramiona Papieża otwierają się, aby objąć cały naród brazylijski, w jego złożonym bogactwie ludzkim, kulturowym i religijnym. Od Amazonii do pampy, od regionów suchych do Pantanal, od małych wiosek aż do metropolii niech nikt nie czuje się wykluczony z miłości Papieża. Pojutrze, jeśli Bóg pozwoli, pragnę modlić się za was wszystkich u Matki Bożej z Aparecidy, prosząc Ją o macierzyńską opiekę nad waszymi domami i rodzinami. Już teraz wszystkich was błogosławię. Dziękuję za powitanie!

  • Homilia Ojca świętego Franciszka wygłoszona w Sanktuarium Matki Bożej w Aparecida  (tekst)

     

    Czcigodni Bracia w biskupstwie i kapłaństwie,

    Drodzy Bracia i Siostry!

     

    Z jakże wielką radością przybywam do domu Matki każdego Brazylijczyka, do sanktuarium Matki Bożej z Aparecidy! Nazajutrz po wybraniu mnie na Biskupa Rzymu udałem się do bazyliki Matki Boskiej Większej w Rzymie, aby powierzyć Maryi moją posługę Następcy Piotra. Dzisiaj przybywam tutaj, aby prosić Maryję, naszą Matkę, o dobre owoce Światowego Dnia Młodzieży i u Jej stóp zawierzyć życie ludu Ameryki Łacińskiej.

     

    Chciałbym przede wszystkim powiedzieć wam jedno. W tym sanktuarium, gdzie przed sześciu laty obradowała V Konferencja Ogólna Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów, wydarzyło się coś wspaniałego, o czym mogłem się osobiście przekonać: widziałem, jak biskupi – którzy rozważali temat spotkania z Chrystusem, bycia Jego uczniami i misjonarzami – doświadczyli tego, że wspierają ich, towarzyszą im i w pewnym sensie inspirują tysiące pielgrzymów przybywających każdego dnia, aby powierzyć swoje życie Matce Bożej. Ta konferencja była wielkim wydarzeniem w życiu Kościoła. I rzeczywiście można powiedzieć, że dokument z Aparecidy zrodził się właśnie z tego splotu obrad pasterzy i prostej wiary pielgrzymów, pod matczyną opieką Maryi. Kościół, gdy szuka Chrystusa, zawsze puka do drzwi domu Matki i prosi: „Ukaż nam Jezusa”. To od Niej uczymy się bycia prawdziwymi uczniami. I właśnie dlatego Kościół wyrusza na misję, zawsze idąc za Maryją.

     

    Dzisiaj, myśląc o Światowym Dniu Młodzieży, który jest motywem mojego przyjazdu do Brazylii, ja także przybywam, aby pukać do drzwi domu Maryi – która miłowała i wychowywała Jezusa – prosząc, żeby pomagała nam wszystkim: pasterzom ludu Bożego, rodzicom i wychowawcom, w przekazywaniu naszej młodzieży tych wartości, które uczynią ją twórcami narodu i świata bardziej sprawiedliwego, solidarnego i braterskiego. W związku z tym chciałbym wskazać na trzy proste postawy: zachowanie nadziei, pozwolenie, by Bóg nas zaskakiwał, i życie w radości.

     

    1. Zachować nadzieję. Drugie czytanie mszalne przedstawia dramatyczną scenę: kobieta – reprezentująca Maryję i Kościół – jest ścigana przez smoka – diabła, który chce pożreć jej dziecko. Nie jest to jednak scena śmierci, lecz życia, ponieważ interweniuje Bóg i ocala dziecko (por. Ap 12, 13a.15-16a). Ileż trudności jest w życiu każdego z nas, naszych ludzi, naszych wspólnot, ale niezależnie od tego, jak wielkie mogą się one wydawać, Bóg nigdy nie dopuszcza, aby nas pogrążyły. Odnośnie do zniechęcenia, które może pojawić się w życiu tych, którzy zajmują się ewangelizacją lub którzy starają się żyć wiarą jako ojciec i matka rodziny, chciałbym z mocą powiedzieć: miejcie zawsze w sercu tę pewność: Bóg idzie przy was, w żadnej chwili was nie opuszcza! Nigdy nie traćmy nadziei! Nigdy jej nie gaśmy w sercu! Smok, zło istnieje w naszej historii, ale nie on jest najsilniejszy. Najsilniejszy jest Bóg i Bóg jest naszą nadzieją! To prawda, że dziś wszyscy po trosze, także nasza młodzież, ulegają fascynacji wieloma bożkami, które zajmują miejsce Boga i wydają się dawać nadzieję: pieniądze, sukcesy, władza, przyjemność. Często poczucie samotności i pustki szerzy się w sercach wielu ludzi i prowadzi do poszukiwania kompensacji, owych przemijających bożków. Drodzy bracia i siostry, bądźmy światłami nadziei! Patrzmy pozytywnie na rzeczywistość. Umacniajmy wielkoduszność, charakterystyczną dla ludzi młodych, prowadźmy ich do stania się budowniczymi lepszego świata: oni są potężną siłą dla Kościoła i społeczeństwa. Nie potrzebują tylko rzeczy, ale przede wszystkim potrzebują tego, aby im zaproponowano te wartości niematerialne, które są duchowym sercem narodu, pamięcią narodu. Możemy je niemal odczytać w tym sanktuarium, które jest częścią pamięci Brazylii: duchowość, wielkoduszność, solidarność, wytrwałość, braterstwo, radość. Wartości te mają swe najgłębsze korzenie w wierze chrześcijańskiej.

     

    2. Druga postawa: pozwolić, by Bóg nas zadziwił. Człowiek nadziei – wielkiej nadziei, którą daje nam wiara – wie, że Bóg działa i zaskakuje nas także pośród trudności. Przykładem jest historia tego sanktuarium: trzech rybaków po bezowocnym dniu, w którym nie udało się im złowić ryb, w wodach rzeki Parnaíba znalazło coś nieoczekiwanego: figurkę Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. Któż mógł kiedykolwiek przypuszczać, że miejsce bezowocnego połowu stanie się miejscem, w którym wszyscy Brazylijczycy mogą czuć się dziećmi tej samej Matki? Bóg wciąż zadziwia, jak nowe wino w Ewangelii, której wysłuchaliśmy. Bóg zachowuje dla nas zawsze to, co najlepsze. Ale chce, abyśmy pozwolili, by Jego miłość nas zadziwiała, abyśmy przyjmowali Jego niespodzianki. Zaufajmy Bogu! Z dala od Niego wyczerpuje się wino radości, wino nadziei. Jeżeli zbliżamy się do Niego, jeśli przebywamy z Nim, wówczas to, co wydaje się zimną wodą, co jest trudnością, grzechem, przemienia się w nowe wino przyjaźni z Nim.

     

    3. Trzecia postawa: żyć w radości. Drodzy przyjaciele, jeśli podążamy w nadziei, pozwalając, by zadziwiało nas nowe wino, które daje nam Jezus, w naszych sercach panuje radość i musimy być świadkami tej radości. Chrześcijanin jest radosny, nigdy nie jest smutny. Jest z nami Bóg. Mamy Matkę, która zawsze oręduje za życiem swoich dzieci, za nami, jak królowa Estera w pierwszym czytaniu (por. Est 5, 3). Jezus pokazał nam, że oblicze Boga jest obliczem Ojca, który nas miłuje. Grzech i śmierć zostały pokonane. Chrześcijanin nie może być pesymistą! Nie wygląda jak ktoś, kto wydaje się być nieustannie w żałobie. Jeśli jesteśmy naprawdę zakochani w Chrystusie i czujemy, jak bardzo On nas kocha, to nasze serce rozpali się tak wielką radością, że udzieli się ona tym, którzy żyją blisko nas. Jak powiedział Benedykt XVI: „Uczeń Chrystusa wie, że bez Niego nie ma światła, nie ma nadziei, nie ma miłości, nie ma przyszłości” (Przemówienie na rozpoczęcie obrad konferencji w Aparecidzie, 13 maja 2007, 3).

     

    Drodzy przyjaciele, przybyliśmy, aby zapukać do drzwi domu Maryi. Ona nam otworzyła, pozwoliła nam wejść i ukazuje nam swego Syna. Teraz Ona nas prosi: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5). Tak, nasza Matko, zobowiązujemy się czynić to, co powie nam Jezus! I będziemy to czynić z nadzieją i pełni radości, ufni, że Bóg nas zadziwi. Niech się tak stanie.

  • Przemówienie Franciszka w faweli Varginha w dzielnicy Manguinhos  (tekst)

     

     

    O promowanie kultury solidarności zaapelował papież Franciszek, odwiedzając ubogie osiedle (fawelę) Varginha w dzielnicy Manguinhos w Rio de Janeiro. Wskazał, że miarą wielkości społeczeństwa jest to, jak traktuje ono najbardziej potrzebujących. Wezwał też do obrony życia ludzkiego, rodziny, zapewnienia edukacji integralnej, opieki zdrowotnej i bezpieczeństwa. Osoby rozczarowane korupcją zachęcił, by jako pierwsze niosły dobro i nie przyzwyczajały się do zła.

     

    Do Manguinhos Franciszek dotarł samochodem. Cały czas było w nim otwarte okno, widać było przez nie, jak papież prowadzi ożywioną rozmowę ze swym sekretarzem, prał. Alfredem Xuerebem. Na ulicy Leopolda Bulhõesa Ojciec Święty przesiadł się do białego dżipa Mercedes-Benz, zaadaptowanego na papamobile, bez ścian bocznych, a jedynie zadaszone szybą.

     

    Kolejne 850 metrów przejechał tą właśnie ulicą, która rozdziela kilka okolicznych faweli, m.in. Vila Arara i Mandela de Pedra. Pozdrawiał też stojących na trasie przejazdu ludzi, których spora grupa w pewnym momencie podbiegła do papamobile, podając ręce papieżowi. Całował dzieci, podawane mu przez ochronę.

     

    Gdy Franciszek dojechał do ulicy Carlosa Chagasa, głównego wjazdu do faweli Varginha, wysiadł z papamobile i przeszedł do znajdującego się kilka metrów dalej niewielkiego kościoła św. Hieronima Emilianiego. Siostry misjonarki miłości, które pracują wśród mieszkańców osiedla, nałożyły papieżowi na szyję wieniec z kwiatów. Ojciec Święty witał się z dziećmi, stojącymi przed kaplicą. W jej wnętrzu pomodlił się chwilę, a następnie odmówił modlitwę błogosławieństwa ołtarza, który pokropił wodą święconą. Wręczył też miejscowemu proboszczowi prezent dla parafii: kielich mszalny.

     

    Wychodząc z kaplicy papież otrzymał od dzieci szalik jego ulubionego klubu San Lorenzo z Buenos Aires, po czym pobłogosławił dzieci. Następnie poszedł uliczkami faweli na boisko sportowe. Przez chwilę towarzyszyło mu kilkoro uczestników Światowego Dnia Młodzieży. Co chwilę przy kimś się zatrzymywał i rozmawiał, pozował do fotografii, odbierał podawane mu prezenty. Okrzykom radości i łzom nie było końca.

     

    Po drodze wszedł do jednego z domów, aby odwiedzić jego mieszkańców. Spotkanie odbyło się bez udziału kamer telewizyjnych. Trwało około ośmiu minut. Po wyjściu z domu pomodlił się przed uliczną kapliczką, a potem szedł dalej pozdrawiając i błogosławiąc zebranych.

     

    Na boisku przywitano papieża śpiewem. W imieniu mieszkańców przemówili małżonkowie: Rangler dos Santos Irineu i Joana Alves de Souza Carvalho. Zaznaczyli, że jest to historyczny dzień dla tego skromnego osiedla, który na zawsze naznaczy życie jego mieszkańców. W przekonaniu, że papież nosi ich w swoim sercu jak ojciec, poprosili o pozwolenie, by złamać protokół i zwracać się do niego: „Ojcze Franciszku”, na co papież z uśmiechem przystał. Podziękowali mu za to, że przez całe życie wychodzi na spotkanie ludzi zepchniętych na margines i odrzuconych przez społeczeństwo.

     

    Poinformowali papieża, że Varginha zaczęła powstawać w 1940 r. Było tu wysypisko śmieci. Osiedlali się głównie przybysze z najbiedniejszego regionu Brazylii - Nordeste i ze stanu Minas Gerais,, którzy szukali w Rio de Janeiro lepszego życia. Z wielkim wysiłkiem budowali swe domy, lecz nadal wielu nie udaje się żyć w warunkach godnych człowieka.

     

    Jednak od czasu, gdy ogłoszono wizytę papieża, ulice faweli są asfaltowane i oświetlane, regularnie sprzątane. Poprawia to jakość życia mieszkańców, którzy mają nadzieję, że tak będzie nadal. - Twoja wizyta, Ojcze Franciszku, wyniosła nas na poziom krajowy i międzynarodowy – cieszyli się przedstawiciele mieszkańców, tłumacząc, że zazwyczaj nie robi się o nich reportaży w gazetach, ale pisze jedynie, gdy dochodzi do tragedii: zbrojnej przemocy na ulicach albo wylewu rzeki.

     

    - Ale Bóg jest zawsze obecny i umacnia swój lud, dając nadzieję na nowy poranek – mówił Irineu. Od 1971 r. jest tam kaplica pw. św. Hieronima Emilianiego, którego Pius Xi ogłosił patronem sierot i opuszczonej młodzieży. Choć jesteśmy biedni, „pozostajemy wierni Bogu, prości, pokorni i zjednoczeni”. – Ta wspólnota, tak jak tyle innych w Rio de Janeiro i, ośmielamy się powiedzieć, na całym świecie czuje się dziś odwiedzona i wspomniana prze tego, który jest „słodkim Chrystusem na Ziemi”. Wszystkie peryferie patrzą i utożsamiają się posługą, jaką Ojciec Franciszek wciąż pełni, idąc na spotkanie tych, którzy są „niewidzialni” dla społeczeństwa, Dziękujemy za to świadectwo miłości – mówił mieszkaniec faweli.

     

    W swoim przemówieniu papież Franciszek podkreślił znaczenie gościnności, którą okazują także osoby najuboższe. Zauważył, że Brazylijczycy, w szczególności zaś ludzie najprostsi, mogą dać światu cenną lekcję solidarności. Nikt nie może bowiem pozostać obojętny na nierówności, które wciąż istnieją na świecie. - To nie kultura egoizmu, indywidualizmu, która często panuje w naszym społeczeństwie, buduje świat bardziej ludzki, i do niego prowadzi, ale kultura solidarności. Trzeba w drugim człowieku widzieć nie konkurenta lub numer, ale brata - stwierdził Ojciec Święty. Dodał, że dopiero wtedy, gdy jesteśmy zdolni do dzielenia się, wzbogacamy się naprawdę, zaś miara wielkości społeczeństwa zależy od sposobu, w jaki traktuje ono najbardziej potrzebujących.

     

    Papież zaznaczył, że oprócz głodu chleba, istnieje także taki głód szczęścia, który może zaspokoić tylko Bóg. - Nie ma prawdziwej promocji dobra wspólnego ani prawdziwego rozwoju człowieka, gdy nie uwzględnia się podstawowych filarów, na których opiera się państwo – jego dóbr niematerialnych: życia, które jest darem Bożym, wartością, którą zawsze należy chronić i promować; rodziny, będącej podstawą współistnienia społecznego i środkiem zapobiegającym dezintegracji społeczeństwa; integralnej edukacji, która nie sprowadza się jedynie do przekazywania informacji w celu osiągnięcia zysku; zdrowia, które musi oznaczać integralny dobrobyt osoby, obejmujący wymiar duchowy, niezbędny do równowagi człowieka i zdrowego współistnienia; bezpieczeństwa, w przekonaniu, że przemoc można pokonać jedynie zaczynając od przemiany ludzkiego serca - powiedział Ojciec Święty.

     

    Skierował też słowa do młodych rozczarowanych faktami mówiącymi o korupcji, ludziach, którzy zamiast dążenia do dobra wspólnego, szukają własnego interesu. - Nigdy się nie zniechęcajcie, nigdy nie traćcie ufności, nie pozwólcie, by zgasła nadzieja. Rzeczywistość może się zmienić, człowiek może się zmienić. Starajcie się jako pierwsi nieść dobro, nie przyzwyczajać się do zła, ale je pokonywać – zaapelował papież. Gdy skończył mówić, otrzymał na pamiątkę żółtą koszulkę ze swym portretem.

     

    Mieszkańcy faweli Varginha wręczyli mu też inny, wyjątkowy prezent – mozaikę, przedstawiającą herb papieski, zrobioną z surowców wtórnych. Tarczę herbu zrobiono z kamieni koloru niebieskiego i morskiego reprezentujących kamienie brazylijskie. Mitra i klucze św. Piotra to dary od społeczności, która chciała ofiarować coś papieżowi, nawet jeśli miałoby to być bardzo proste, podarowała więc klucze do swoich domów i poświęcone medaliki. Słońce zrobiono z puszek, gwiazdę i krzyże z wieczka od opakowania od ciastek, płatki kwiatów –z trawy cytrynowej, węzły i frędzle –z kabli telefonicznych, litery IHS i krzyż – z opakowania po czekoladzie, zaś oprawę – z brązowego materiału, symbolizującego habit św. Franciszka z Asyżu. Niewykorzystane medaliki od wspólnoty społeczności zostały ukryte w „piaskach Copacabany”, tworzących tło mozaiki. Pod mozaiką umieszczono list od młodych do papieża, którzy życzą mu błogosławieństwa na czas pontyfikatu.

     

    Po spotkaniu na boisku, papież wsiadł do samochodu i odjechał do katedry św. Sebastiana na spotkanie z młodymi Argentyńczykami.

     

    Pierwsze fawele zaczęły powstawać na zboczach wzgórz okalających Rio de Janeiro pod koniec XIX w. Obecnie jest ich 750 z 2 mln mieszkańców. W całej Brazylii w takich ubogich osiedlach, otaczających wielkie miasta, mieszka ponad 11 mln obywateli, czyli około 6 proc. ludności.

     

     

    Papieskie przemówienie:

     

    Drodzy Bracia i Siostry, dzień dobry!

     

    Cieszę się, że mogę być tutaj z wami! To piękne! Od początku pragnąłem, by program wizyty w Brazylii, mógł uwzględnić odwiedziny wszystkich regionów tego kraju. Chciałbym zapukać do wszystkich drzwi, powiedzieć „dzień dobry”, poprosić o kubek zimnej wody, wypić „cafezinho” – nie kieliszek grappy! – porozmawiać jak z przyjaciółmi domu, posłuchać serca każdego: rodziców, dzieci, dziadków... Ale Brazylia jest tak wielka! I nie da się zapukać do każdych drzwi! Dlatego postanowiłem przyjechać tutaj, odwiedzić waszą Wspólnotę; tę Wspólnotę, która dziś reprezentuje wszystkie regiony Brazylii. Jakże miło jest być przyjmowanym z miłością, z wielkodusznością i radością! Wystarczy zobaczyć, jak udekorowaliście ulice dzielnicy. Także to jest znakiem miłości, rodzi się z waszego serca, z radującego się serca Brazylijczyków! Bardzo dziękuję każdemu z was za piękne powitanie! Dziękuję małżeństwu Ranglerowi i Joanie za ciepłe słowa.

     

    1. Od pierwszej chwili, gdy dotknąłem ziemi brazylijskiej, a także tutaj, pośród was, czuję się przyjęty. Umiejętność przyjęcia jest ważna. Jest to piękniejsze od wszelkich ozdób czy dekoracji. Mówię to, bo kiedy wielkodusznie przyjmujemy kogoś i czymś się z tą osobą dzielimy – odrobiną jedzenia, miejscem w naszym domu, naszym czasem – nie tylko nie stajemy się biedniejsi, ale się ubogacamy. Dobrze wiem, że gdy ktoś potrzebujący jedzenia puka do waszych drzwi, zawsze znajdujecie sposób, by podzielić się pokarmem. Jak mówi przysłowie, zawsze można „dolać więcej wody do zupy”! Można dolać wody do zupy? ... Zawsze? ... A wy to robicie z miłością, ukazując, że prawdziwe bogactwo kryje się nie w rzeczach, ale w sercu!

     

    A Brazylijczycy, w szczególności ludzie najprostsi mogą dać światu cenną lekcję solidarności, słowo – to słowo: solidarność – jest często zapominane lub przemilczane, bo jest niewygodne. Jak by to było brzydkie słowo... solidarność. Chciałbym zaapelować do tych, którzy mają więcej zasobów, do władz publicznych i do wszystkich ludzi dobrej woli zaangażowanych na rzecz sprawiedliwości społecznej: pracujcie niestrudzenie na rzecz świata sprawiedliwszego i bardziej solidarnego! Nikt nie może pozostać obojętny na nierówności, które wciąż istnieją na świecie! Niech każdy na miarę swoich możliwości i odpowiedzialności wnosi swój wkład, by położyć kres tak wielu niesprawiedliwościom społecznym. Nie! To nie kultura egoizmu, indywidualizmu, która często panuje w naszym społeczeństwie, buduje świat bardziej ludzki, i do niego prowadzi; nie, to nie ta kultura, ale kultura solidarności; kultura solidarności polega na tym, by w drugim człowieku widzieć nie konkurenta lub numer, ale brata. Wszyscy jesteśmy braćmi!

     

    Pragnę poprzeć wysiłki, jakie podejmuje społeczeństwo brazylijskie w celu zintegrowania wszystkich części swego organizmu, także tych najbardziej cierpiących i potrzebujących pomocy, walcząc z głodem i ubóstwem. Żaden wysiłek „pacyfikacji” nie przyniesie trwałych rezultatów, nie będzie harmonii i szczęścia w społeczeństwie ignorującym, spychającym na margines i pozostawiającym na peryferiach jakąś część samego siebie. Takie społeczeństwo po prostu samo się zubaża, wręcz traci coś, co jest dla niego istotne. Nie pozwólmy, nie pozwólmy zagościć w naszym sercu kulturze odrzucania! Nie pozwólmy zagościć w naszym sercu kulturze odrzucania, ponieważ jesteśmy braćmi. Nikt nie może być odrzucony! Pamiętajmy o tym zawsze: tylko wtedy, gdy jesteśmy zdolni do dzielenia się, wzbogacamy się naprawdę. To wszystko, czym się dzielimy z innymi, ulega pomnożeniu! Pomyślmy o Jezusowym rozmnożeniu chleba! Miarą wielkości społeczeństwa jest sposób, w jaki traktuje ono najbardziej potrzebujących, tych którzy nie mają nic poza swoją biedą!

     

    2. Chciałbym wam również powiedzieć, że Kościół – „rzecznik sprawiedliwości i obrońca ubogich w obliczu niedopuszczalnych nierówności społecznych i gospodarczych, które wołają o pomstę do nieba" (DAp 395) – pragnie zaoferować swoją współpracę w każdej inicjatywie, która może oznaczać prawdziwy rozwój każdego człowieka i całego człowieka. Drodzy przyjaciele, z pewnością trzeba dać chleb głodnym. Jest to akt sprawiedliwości. Ale istnieje także głębszy głód – głód szczęścia, który może zaspokoić tylko Bóg. Głód godności. Nie ma prawdziwej promocji dobra wspólnego ani prawdziwego rozwoju człowieka, gdy nie uwzględnia się podstawowych filarów, na których opiera się państwo – jego dóbr niematerialnych: życia, które jest darem Bożym, wartością, którą zawsze należy chronić i promować; rodziny, będącej podstawą współistnienia społecznego i środkiem zapobiegającym dezintegracji społeczeństwa; integralnej edukacji, która nie sprowadza się jedynie do przekazywania informacji w celu osiągnięcia zysku; zdrowia, które musi oznaczać integralny dobrobyt osoby, obejmujący wymiar duchowy, niezbędny do równowagi człowieka i zdrowego współistnienia; bezpieczeństwa, w przekonaniu, że przemoc można pokonać jedynie zaczynając od przemiany ludzkiego serca.

     

    3. Chciałbym wam powiedzieć jeszcze ostatnią rzecz. Tutaj, podobnie jak w całej Brazylii, jest bardzo wielu młodych ludzi. O, młodzi! Wy, drodzy młodzi, jesteście szczególnie wrażliwi na niesprawiedliwość, ale często jesteście rozczarowani faktami świadczącymi o korupcji, ludźmi, którzy zamiast starać się o dobro wspólne, dbają o własny interes. Także wam i wszystkim mówię: nigdy się nie zniechęcajcie, nigdy nie traćcie ufności, nie pozwólcie, by zgasła nadzieja. Rzeczywistość może się zmienić, człowiek może się zmienić. Starajcie się jako pierwsi nieść dobro, nie przyzwyczajać się do zła, ale je pokonywać dobrem. Kościół wam towarzyszy, niosąc wam cenne dobro wiary, Jezusa Chrystusa, który „przyszedł po to, aby [owce] miały życie, i miały je w obfitości” (J 10, 10).

     

    Dziś mówię wam wszystkim, a zwłaszcza mieszkańcom tej Wspólnoty z Varginha: nie jesteście sami, Kościół jest z wami, Papież jest z wami. Noszę każdego z was w swoim sercu i utożsamiam się z intencjami, które macie w swoich sercach: dziękczynieniem za radości, prośbami o pomoc w trudnościach, pragnieniem pocieszenia w chwilach smutku i cierpienia. Wszystko zawierzam wstawiennictwu Matki Bożej z Aparecidy, Matki wszystkich ubogich Brazylii, i z wielką miłością udzielam wam mojego apostolskiego błogosławieństwa. Dziękuję!

  • Przemówienie Ojca Świętego Franciszka w szpitalu św. Franciszka z Asyżu w dzielnicy Tijuca  (tekst)

     

    Drogi Arcybiskupie Rio de Janeiro i drodzy Bracia w biskupstwie,

    Dostojni Przedstawiciele Władz,

    Drodzy Członkowie czcigodnego Trzeciego Zakonu Świętego Franciszka od Pokuty,

    Drodzy Lekarze, Pielęgniarki i inni Pracownicy służby zdrowia,

    Droga Młodzieży z rodzinami!

     

    Bóg zechciał, abym z sanktuarium Matki Bożej z Aparecidy skierował swe kroki do szczególnego sanktuarium ludzkiego cierpienia, jakim jest Szpital św. Franciszka z Asyżu. Dobrze jest znane nawrócenie waszego świętego Patrona: młody Franciszek porzucił bogactwa i wygody świata, aby stać się ubogim pośród ubogich. Zrozumiał, że to nie rzeczy, posiadanie, bożki tego świata są prawdziwym bogactwem i dają prawdziwą radość, ale naśladowanie Chrystusa i służenie innym. Być może jednak mniej znana jest chwila, kiedy wszystko to stało się w jego życiu konkretem: gdy wziął w objęcia trędowatego. Ten cierpiący brat, zepchnięty na margines, stał się „pośrednikiem światła (…) dla Franciszka z Asyżu” (por. enc. Lumen fidei, 57), gdyż w każdym bracie i siostrze przeżywającym trudności bierzemy w objęcia cierpiące ciało Chrystusa. Dzisiaj w tym miejscu walki z uzależnieniem chemicznym chciałbym wziąć w objęcia każdego i każdą z was, którzy jesteście ciałem Chrystusa, i prosić, aby Bóg napełnił waszą, a także moją drogę życiową sensem i mocną nadzieją.

    Wziąć w objęcia. Wszyscy musimy się nauczyć brania w objęcia, jak św. Franciszek, tych, którzy są w potrzebie. W Brazylii i na całym świecie jest wiele sytuacji wymagających wrażliwości, troski, miłości, takich jak walka z uzależnieniem chemicznym. Często jednak, w naszych społeczeństwach tym, co przeważa, jest egoizm. Jakże wielu „handlarzy śmierci” stosuje logikę władzy i pieniędzy za wszelką cenę! Plaga handlu narkotykami, która prowadzi do przemocy oraz sieje ból i śmierć, wymaga aktu odwagi całego społeczeństwa. Nie da się ograniczyć rozprzestrzeniania i oddziaływania uzależnienia chemicznego za pomocą liberalizacji narkotyków, o czym się obecnie dyskutuje w różnych częściach Ameryki Łacińskiej. Konieczne jest zajęcie się problemami, które leżą u podstaw ich używania, krzewiąc większą sprawiedliwość, wychowując młodych do wartości, które budują życie wspólne, towarzysząc tym, którzy przeżywają trudności i dając nadzieję na przyszłość. Wszyscy musimy spojrzeć na drugiego oczyma miłości Chrystusa, nauczyć się brać w objęcia potrzebujących, aby wyrazić bliskość, uczucie, miłość.

     

    Lecz branie w objęcia nie wystarczy. Trzeba wyciągnąć rękę do osób przeżywających trudności, do tych, którzy znaleźli się w mrokach uzależnienia, nie wiedząc być może nawet, jak do tego doszło, i powiedzieć im: możesz się podnieść, wyjść z tego, jest to trudne, ale możliwe, jeśli zechcesz. Drodzy przyjaciele, chciałbym powiedzieć każdemu z was, ale szczególnie wielu innym, którzy nie mieli odwagi, by pójść waszą drogą: to ty musisz się podnieść; jest to warunek konieczny! Znajdziesz wyciągniętą rękę osób, które chcą ci pomóc, ale nikt nie może piąć się w górę zamiast ciebie. Ale nigdy nie jesteście sami! Kościół i wielu ludzi jest blisko was. Patrzcie z ufnością przed siebie, wasza droga jest długa i trudna, ale patrzcie przed siebie, „ku pewnej przyszłości, która wpisuje się w perspektywę inną niż iluzoryczne propozycje bożków tego świata, a która daje nam nowy zapał i nową siłę do codziennego życia” (enc. Lumen fidei, 57). Chciałbym powtórzyć wam wszystkim: nie pozwólcie, by wam skradziono nadzieję! Ale chciałbym też powiedzieć: nie kradnijmy nadziei, co więcej – stawajmy się wszyscy tymi, którzy niosą nadzieję!

     

    W Ewangelii czytamy przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie, opowiadającą o człowieku, którego napadli zbójcy i prawie martwego pozostawili na poboczu drogi. Ludzie mijali go, patrzyli i nie zatrzymywali się, obojętnie idąc dalej: to nie ich sprawa! Jedynie pewien Samarytanin, nieznany, zobaczył, zatrzymał się, podniósł go, wyciągnął do niego rękę i zatroszczył się o niego (por. Łk 10, 29-35). Drodzy przyjaciele, sądzę, że tutaj, w tym szpitalu, staje się rzeczywistością przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie. Nie ma tutaj obojętności, ale jest wrażliwość, nie ma braku zainteresowania, ale jest miłość. Stowarzyszenie Świętego Franciszka i Sieć Leczenia z Uzależnień Chemicznych uczą pochylania się nad tymi, którzy przeżywają trudności, bo widzą w nich oblicze Chrystusa, bo w nich cierpi ciało Chrystusa. Dziękuję wszystkim zatrudnionym tutaj pracownikom służby zdrowia i personelowi pomocniczemu; wasza posługa jest cenna, wypełniajcie ją zawsze z miłości; jest to posługa pełniona dla Chrystusa obecnego w braciach: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40), mówi nam Jezus.

     

    I chciałbym jeszcze powtórzyć wam wszystkim, którzy walczycie z uzależnieniem chemicznym, wam, członkom rodzin, przed którymi stoi nie zawsze łatwe zadanie: Kościół nie stoi z dala od waszych trudów, ale  towarzyszy wam z miłością. Pan jest blisko was i trzyma was za rękę. Spoglądajcie na Niego w najtrudniejszych chwilach, a da wam pociechę i nadzieję. Ufajcie także w macierzyńską miłość Maryi, Jego Matki. Dziś rano w sanktuarium w Aparecidzie Jej sercu zawierzyłem każdego z was. Tam, gdzie trzeba nieść krzyż, tam też u naszego boku jest zawsze Ona, Matka. Powierzam was w Jej ręce, błogosławiąc was wszystkich z miłością.

  • Przemówienie Ojca Świętego Franciszka do uczestników 28. ŚDM na plaży Copacabana

     

  • Wręczenie papieżowi Franciszkowi kluczy do miasta i błogosławieństwo flag olimpijskich  (tekst)

     

    Wręczenie kluczy do bram miasta, błogosławieństwo flagi Igrzysk Olimpijskich w 2016 r. i spotkanie z brazylijskimi sportowcami, wizyta w fawelach dzielnicy Manguinhos oraz święto powitania młodzieży na plaży Copacabana - złożą się na program czwartego dnia pielgrzymki papieża Franciszka z okazji 28. Światowego Dnia Młodzieży w Rio de Janeiro.

     

    Przed południem papież udał się do Pałacu Miejskiego, gdzie burmistrz Rio de Janeiro Eduardo Paes wręczy Ojcu Świętemu klucze do miasta. Potem Franciszek spotka się ze brazylijskimi sportowcami i pobłogosławi flagę Igrzysk Olimpijskich w 2016 r., które odbędą się w Rio de Janeiro.

     

    Wśród wielkich gwiazd brazylijskiego sportu ma być m.in. najlepszy współczesny piłkarz brazylijski, 21-letni Neymar da Silva Santos Júnior. W grupie znajdą się przedstawiciele trzech pokoleń gwiazd futbolu brazylijskiego: Pele (72 lata), mistrz świata z lat 1958, 1962 i 1970, 60-letni Zico, idol lat 80. oraz z FC Barcelona. Na spotkaniu z papieżem Franciszkiem obecna będzie też 37-letnia Maurren Maggi, mistrzyni świata w skoku w dal i złota medalistka Igrzysk Olimpijskich w Pekinie z 2008 roku, a także 30-letnia tenisistka Daiane dos Santos.

     

    Z Pałacu Miejskiego Franciszek uda się do faweli dzielnicy Manguinhos. Papież przejedzie przez nie dwukrotnie trasę 850 metrów w otwartym papamobile. Będzie to o tyle niecodzienny fakt dla większości Brazylijczyków, gdyż okolica ta była powszechnie znana jako "lokalna Strefa Gazy", ze względu na przemoc i fakt, że była bastionem handlu narkotykami.

     

    Do Manguinhos Franciszek dotrze samochodem, po czym na ulicy Leopolda Bulhõesa przesiądzie się do białego dżipa Mercedes-Benz, zaadaptowanego na papamobile.

     

    Kolejne 850 metrów przejedzie tą właśnie ulicą, która styka się z kilkoma okolicznymi fawelami, m.in. Vila Arara i Mandela de Pedra. Gdy dojedzie do ulicy Carlosa Chagasa, głównego wjazdu do faweli Varginha, wysiądzie z papamobile i przejdzie do znajdującego się kilka metrów dalej niewielkiego kościoła św. Hieronima Emilianiego.

     

    Jak napisał portal Vatican Insider wśród mieszkańców faweli w Rio de Janeiro – dzielnicy slumsów - panuje pełen emocji nastrój radości „Chcę ucałować stopy papieża, bo nie jestem godna, by wszedł do mojego domu” – te słowa 82-letniej Amary Marinho, mieszkanki jednego z ubogich domów, cytuje dziennikarz Vatican Insider, aby oddać atmosferę oczekiwania przed spotkaniem mieszkańców faweli Varginha z Ojcem Świętym.

     

    Dom Amary, w którym mieszka wraz z 90-letnią siostrą Jovenią, został wybrany przez miejscowego proboszcza na spotkanie z Franciszkiem. Budynek znajduje się niedaleko kościoła św. Hieronima Emilianiego, gdzie papież najpierw się zatrzyma, zanim przejedzie ulicą graniczącą z fawelami. Franciszek spotka się też na boisku sportowym z przedstawicielami społeczności Varginha, która jest częścią większej faweli w dzielnicy Manguinhos, zamieszkiwanej przez ponad 20 tys. Brazylijczyków.

     

    Papież sam poprosił o to, by podczas pobyt na ŚDM mógł odwiedzić jedną z 763 faweli w Rio de Janeiro. Wizyta ma z jednej strony potwierdzić godność wielu ludzi, którzy żyją w ciężkich warunkach w skonstruowanych przez siebie barakach, bardzo często w otoczeniu środowisk przestępczych, w atmosferze przemocy. Z drugiej strony ma zwrócić uwagę na położenie mieszkańców faweli i skłonić władze do starań o poprawę ich sytuacji i zapewnianie pracy i nadziei na przyszłość.

     

    Z ostatniego powszechnego spisu ludności z 2010 roku wynika, że 11 proc. 195-milionowej populacji Brazylijczyków żyje w 6 tys. 328 fawelach. Wielu z nich to młodzi ludzie.

     

    „Chcę powiedzieć papieżowi Franciszkowi, że go kocham” – mówi hiszpańskojęzycznym dziennikarzom Amara, która na ścianie swego domu wywiesiła zdjęcie Ojca Świętego obok czarnej drewnianej rzeźby Matki Bożej z Aparecidy. „Nic tu nie będę zmieniać. Chcę, by zobaczył nasz dom dokładnie takim, jaki jest!” – dodaje i zapowiada, że chciałaby także poczęstować papieża filiżanką kawy.

     

    Po wizycie w fawelach papież uda się na obiad do swojej rezydencji Sumaré.

     

    O godz. 18.00 (23.00) czasu polskiego) na słynnej plaży Copacabana z udziałem papieża Franciszka rozpocznie się Święto powitania młodzieży. Spodziewanych jest ok. 1 tys. biskupów i ponad 1 mln pielgrzymów.

  • Ceremonia powitania Ojca Świętego Franciszka przez uczestników 28. ŚDM na plaży Copacabana  (tekst)

    Rio de Janeiro – Copacabana, 25 lipca 2013 r.

    Droga Młodzieży, dobry wieczór!

     

    Przede wszystkim chcę wam podziękować za świadectwo wiary, jakie dajecie wobec świata. Zawsze mówiono mi, że „carioca” nie lubią chłodu i deszczu, a wy pokazujecie, że wasza wiara jest mocniejsza od chłodu i deszczu. Gratuluję! Jesteście prawdziwymi bohaterami!

     

    Widzę w was piękno młodego oblicza Chrystusa, a moje serce napełnia się radością! Pamiętam pierwszy Światowy Dzień Młodzieży o charakterze międzynarodowym. Był on obchodzony w 1987 r.  w Argentynie, w moim rodzinnym Buenos Aires. Wciąż żywe są w mojej pamięci słowa błogosławionego Jana Pawła II do młodzieży: „Wiele od was oczekuję! Oczekuję od was przede wszystkim, że odnowicie swą wierność wobec Jezusa Chrystusa i Jego odkupieńczego krzyża” (przemówienie do młodzieży, 11 kwietnia 1987 r.: Insegnamenti, X/1 (1987), 1261; „L'Osservatore Romano”, wyd. polskie, n. 6/1987, s. 27).

     

    Zanim rozwinę przemówienie, chciałbym wspomnieć o tragicznym wypadku w Gujanie Francuskiej, w której ucierpieli młodzi ludzie zmierzający na ten Dzień. Straciła tam życie młoda Sophie Morinière, a inni młodzi ludzie zostali ranni.

     

    Proszę was o chwilę ciszy i o modlitwę do Boga, naszego Ojca, za Sophie, za rannych i za ich bliskich.

     

    W tym roku Światowy Dzień Młodzieży powraca po raz drugi do Ameryki Łacińskiej. A wy, młodzi,  bardzo licznie odpowiedzieliście na zaproszenie papieża Benedykta XVI, który was zwołał na obchody tego Dnia. Dziękujemy mu z całego serca! Temu, który nas tu zgromadził przesyłamy pozdrowienie i gorący aplauz. Wiecie, że zanim przybyłem do Brazylii rozmawiałem z nim i prosiłem, aby mi towarzyszył w podróży modlitwą. I powiedział mi: będę towarzyszył w modlitwie i będę blisko za pośrednictwem telewizji. Tak więc, w tym momencie patrzy na nas. Ogarniam spojrzeniem to wielkie zgromadzenie: jest was tak wielu! Przybywacie ze wszystkich kontynentów. Często jesteście od siebie daleko nie tylko w sensie geograficznym, ale także z punktu widzenia egzystencjalnego, kulturowego, społecznego, ludzkiego. Ale dziś jesteście tutaj, więcej, dziś jesteśmy tutaj razem,  zjednoczeni, aby dzielić się  wiarą i radością spotkania z Chrystusem, bycia Jego uczniami. W tym tygodniu Rio staje się centrum Kościoła, jego żywym i młodym sercem, bo odpowiedzieliście wielkodusznie i odważnie na  zaproszenie Jezusa, aby z Nim pozostać, być Jego przyjaciółmi.

     

    Pociąg tego Światowego Dnia Młodzieży przybył z daleka i przemierzył całą ziemię brazylijską, pokonując etapy projektu „Bota fé – dodaj wiary”. Dziś przybył do Rio de Janeiro. Z Corcovado bierze nas w objęcia i błogosławi Chrystus Odkupiciel. Kiedy patrzę na to morze, na plażę i na was wszystkich, przychodzi mi na myśl chwila, gdy Jezus na brzegu Jeziora Tyberiadzkiego wezwał pierwszych uczniów, aby poszli za Nim. Dzisiaj Jezus wciąż nas pyta: Czy chcesz być moim uczniem? Czy chcesz być moim przyjacielem? Czy chcesz być świadkiem mojej Ewangelii? W połowie obecnego Roku Wiary pytania te zachęcają nas do odnowienia naszego zaangażowania jako chrześcijan. Wasze rodziny i wspólnoty lokalne przekazały wam wielki dar wiary, wzrósł w was Chrystus. Dzisiaj chce przybyć tutaj, aby umocnić was w tej wierze, wierze w żyjącego Chrystusa, który w was mieszka. Ja też przybyłem tu, aby mnie samego umocnił entuzjazm waszej wiary! Wiecie, że w życiu biskupa jest wiele problemów, które wymagają rozwiązania. A wraz z tymi problemami i trudnościami wiara biskupa może stać się smutna. Jak żałosny jest smutny biskup! Jak żałosny! Żeby moja wiara nie była smutna przybyłem tu, aby zarazić się entuzjazmem was wszystkich!

     

    Pozdrawiam was wszystkich z miłością. Was, tu obecnych, którzy przybyliście z pięciu kontynentów, a poprzez was, pozdrawiam wszystkich młodych na świecie, zwłaszcza tych, którzy chcieli a nie mogli przybyć do Rio de Janeiro. Tym, którzy łączą się z nami za pośrednictwem radia, telewizji i internetu, wszystkim mówię: Witajcie na tym święcie wiary! W różnych częściach świata wielu ludzi młodych zgromadziło się w tej właśnie chwili, aby ją razem z nami przeżywać: czujmy się zjednoczeni ze sobą w radości, przyjaźni, wierze. I bądźcie pewni: moje serce obejmuje was wszystkich z  miłością powszechną. Bo dzisiaj najważniejszą rzeczą jest to wasze zgromadzenie i zgromadzenie wszystkich młodych ludzi, którzy jednoczą się z nami za pośrednictwem środków przekazu. Chrystus Odkupiciel ze szczytu góry Corcovado, przyjmuje was i obejmuje was w tym pięknym mieście Rio!

     

    W sposób szczególny pozdrawiam przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Świeckich, drogiego i niestrudzonego kard. Stanisława Ryłkę i wszystkich, którzy z nim pracują. Dziękuję abpowi Oraniemu João Tempeście, metropolicie São Sebastião do Rio de Janeiro, za serdeczność, z jaką mnie przyjął  i chcę powiedzieć tu, że „carioca” potrafią przyjąć dobrze, potrafią zapewnić gorące przyjęcie – i dziękuję mu wielki trud włożony w zorganizowanie tego Światowego Dnia Młodzieży, wraz z jego biskupami pomocniczymi i z różnymi diecezjami ogromnej Brazylii. Wyrażam podziękowania wszystkim władzom krajowym, stanowym i lokalnym, a także wszystkim osobom, które wniosły wkład, aby mogło stać się rzeczywistością to wyjątkowe święto jedności, wiary i braterstwa. Dziękuję braciom biskupom, księżom, seminarzystom, osobom konsekrowanym i wiernym świeckim, którzy towarzyszą ludziom młodym z różnych części naszej planety w  pielgrzymowaniu do Jezusa. Wszystkim i każdemu z osobna przekazuję serdeczny uścisk w Jezusie i z Jezusem.

     

    Bracia i przyjaciele, witajcie na XXVIII Światowym Dniu Młodzieży w tym wspaniałym mieście Rio de Janeiro!

     

     

     

    Młodzi Przyjaciele!

     

    „Dobrze, że tu jesteśmy” – zawołał Piotr na widok Pana Jezusa przemienionego, w chwale. Czy my również możemy wypowiedzieć te słowa? Myślę, że tak, bo dzisiaj wszystkim nam jest dobrze być tutaj razem, zgromadzonym wokół Jezusa! To On nas przyjmuje i jest obecny pośród nas tutaj, w Rio. W Ewangelii słyszeliśmy też słowa Boga Ojca: „To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!” (Łk 9, 35). Jeśli więc z jednej strony przyjmuje nas Jezus, to z drugiej strony również my chcemy Go przyjąć, wsłuchać się w Jego słowa, ponieważ właśnie wtedy, gdy przyjmujemy Jezusa Chrystusa, Wcielone Słowo, Duch Święty nas przemienia, oświetla drogę przyszłości i sprawia, że rosną w nas skrzydła nadziei, byśmy przemierzali drogę z radością (por. enc. Lumen fidei, 7).

     

    Ale co możemy zrobić? „Bota fé – dodaj wiary”. Krzyż Światowego Dnia Młodzieży głosił te słowa w czasie całego swego pielgrzymowania po Brazylii. „Dodaj wiary” –  co to znaczy? Kiedy przygotowuje się dobrą potrawę i okazuje się, że brakuje soli, to „dodaje się” soli; jeśli brakuje oleju, to „dodajemy” oleju... „Dodać” to znaczy umieścić, dolać. Droga młodzieży, tak jest także w naszym życiu; jeśli chcemy, aby miało ono naprawdę sens i było pełne, jak sami tego pragniecie i na co zasługujecie, to mówię każdemu i każdej z was: „dodaj wiary”, a życie nabierze nowego smaku, życie będzie miało busolę, wskazującą kierunek; „dodaj nadziei”, a każdy twój dzień będzie oświecony i twój horyzont nie będzie już ciemny, lecz pełen światła; „dodaj miłości”, a twoje życie będzie jak dom zbudowany na skale, twoje podążanie będzie radosne, bo spotkasz wielu przyjaciół, którzy idą wraz z tobą. Dodaj wiary, dodaj nadziei, dodaj miłości! Wszyscy razem: „dodaj wiary”, „dodaj nadziei”, „dodaj miłości”.

     

    Ale kto może dać nam to wszystko? W Ewangelii słyszymy odpowiedź: Chrystus. „To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!”. Jezus daje nam Boga i nas prowadzi do Boga, z Nim całe nasze życie się przemienia, odnawia się i możemy patrzeć na rzeczywistość nowymi oczami, z punktu widzenia Jezusa, Jego oczami (por. encyklika Lumen fidei, 18). Dlatego dziś mówię wam, każdemu z was : „dodaj Chrystusa” do swojego życia, a znajdziesz przyjaciela, któremu zawsze możesz ufać; „dodaj Chrystusa” a zobaczysz, że rosną skrzydła nadziei, pozwalającej przemierzać drogę przyszłości; „dodaj Chrystusa”, a twoje życie będzie pełne Jego miłości, będzie życiem owocnym. Bo wszyscy pragniemy życia owocnego, życia, które wybrzmiewa w życiu innych!

     

    Dziś byłoby dobrze, abyśmy wszyscy szczerze zapytali samych siebie: w kim pokładamy ufność? W nas samych, w rzeczach czy w Jezusie? Wszyscy mamy często pokusę, aby stawiać siebie w centrum, aby sądzić, że jesteśmy osią świata, aby wierzyć, że my sami budujemy swoje życie albo by myśleć, że będzie ono szczęśliwe, jeśli będziemy posiadali rzeczy, mieli pieniądze czy władzę. Ale wszyscy wiemy, że tak nie jest! Oczywiście posiadanie, pieniądze, władza mogą dać chwilę upojenia, złudzenie, że jest się szczęśliwym, ale w ostateczności to one nas posiadają, pobudzają nas do tego, aby posiadać coraz więcej, by nigdy nie być zaspokojonymi. I zostajemy „napełnieni”, ale nie nakarmieni, a to smutne widzieć młodzież „napełnioną”, ale słabą. Młodzież musi być mocna, karmić się swoją wiarą a nie napełniać się innymi rzeczami! „Dodaj Chrystusa” do swojego życia, w Nim złóż swoją ufność, a nigdy się nie zawiedziesz! Widzicie, drodzy przyjaciele, wiara w naszym życiu dokonuje rewolucji, którą moglibyśmy nazwać kopernikańską: usuwa nas z centrum i umieszcza w centrum Boga. Wiara zanurza nas w Jego miłości, która daje nam bezpieczeństwo, siłę i nadzieję. Pozornie wydaje się, że niczego nie zmienia, ale w najgłębszej istocie nas samych zmienia wszystko. Kiedy jest Bóg, w naszym sercu panuje pokój, łagodność, czułość, odwaga, pogoda ducha i radość, które są owocami Ducha Świętego (por. Ga 5, 22), wówczas a nasze życie się przemienia, odnawia się nasz sposób myślenia i działania, staje się sposobem myślenia i działania Jezusa, Boga. Drodzy przyjaciele, wiara jest rewolucyjna i dzisiaj pytam ciebie: jesteś gotowy, jesteś gotowa wejść w tę rewolucyjną falę wiary? Tylko wtedy, gdy wejdziesz w tę falę, twoje młode życie nabierze sensu i tylko wtedy będzie owocne!

     

    Drogi młodzieńcze, droga dziewczyno, „dodaj Chrystusa” do swego życia. W tych dniach On czeka na ciebie: słuchaj Go uważnie, a Jego obecność rozpali twoje serce. „Dodaj Chrystusa”: On ciebie przyjmuje w sakramencie przebaczenia, swoim miłosierdziem leczy wszystkie rany grzechu. Nie bój się prosić Boga o przebaczenie, bo On nigdy nie przestaje nam przebaczać, jak miłujący nas ojciec. Bóg jest czystym miłosierdziem! „Dodaj Chrystusa”, On na ciebie czeka również w Eucharystii, sakramencie Jego obecności, Jego ofiary miłości, i czeka także w człowieczeństwie wielu ludzi młodych, którzy cię wzbogacą swoją przyjaźnią, dodadzą ci otuchy swoim świadectwem wiary, nauczą cię języka miłości, dobroci, służby. Także ty, drogi młodzieńcze, droga dziewczyno, możesz być radosnym świadkiem Jego miłości, odważnym świadkiem Jego Ewangelii, aby wnosić w ten świat trochę światła. Pozwól Jezusowi się kochać. On jest przyjacielem, który nie zawodzi.

     

    „Dobrze, że tu jesteśmy”, że dodajemy Chrystusa do naszego życia, dodajemy wiarę, nadzieję, miłość, które On nam daje. Drodzy przyjaciele, podczas tej uroczystości przyjęliśmy wizerunek Matki Bożej z Aparecidy. Wraz z Maryją! Prośmy Ją, aby nauczyła nas naśladować Jezusa, aby nauczyła nas być uczniami i misjonarzami. Podobnie jak Ona, chcemy powiedzieć „tak” Bogu. Prośmy Jej matczyne serce, by wstawiało się za nami, aby nasze serca były gotowe kochać Jezusa i uczyły Go kochać. Drodzy młodzi, Jezus na nas czeka. Jezus na nas liczy! Amen.

  • Modlitwa Anioł Pański pod przewodnictwem Ojca Świętego Franciszka z balkonu Pałacu Arcybiskupiego  (tekst)

     

    Drodzy Bracia i Przyjaciele!

     

    Dzień dobry!

     

    Dziękuję Bożej Opatrzności za to, że mnie przywiodła aż tutaj, do Saõ Sebastião do Rio de Janeiro. Z całego serca dziękuję ks. abp. Oraniemu, a także Wam za serdeczne przyjęcie, przez które okazujecie swoją miłość do Następcy Piotra. Chciałbym, aby moja wizyta w Rio odnowiła we wszystkich miłość do Chrystusa i do Kościoła, radość ze zjednoczenia z Nim i przynależności do Kościoła, a także zobowiązanie do życia wiarą i dawania o niej świadectwa.

     

    Modlitwa Anioł Pański jest pięknym wyrazem wiary ludowej. Jest to prosta modlitwa, którą należy odmawiać w trzech charakterystycznych porach dnia, wyznaczających rytm naszych codziennych działań: rano, w południe i o zachodzie słońca. A jest to ważna modlitwa. Zachęcam wszystkich, aby ją odmawiali wraz ze Zdrowaś Maryjo. Przypomina nam ona o świetlanym wydarzeniu, które przemieniło historię: o wcieleniu – Syn Boży stał się człowiekiem w Jezusie z Nazaretu.

     

    Dziś Kościół obchodzi wspomnienie rodziców Najświętszej Maryi Panny, dziadków Jezusa, świętych Joachima i Anny. W ich domu przyszła na świat Maryja, niosąc w sobie niezwykłą tajemnicę Niepokalanego Poczęcia. W ich domu wzrastała, a towarzyszyła Jej ich miłość i wiara. W ich domu nauczyła się słuchać Pana i postępować zgodnie z Jego wolą. Święci Joachim i Anna są częścią długiego łańcucha osób, które przekazywały miłość do Boga w cieple życia rodzinnego, aż do Maryi, która przyjęła w swym łonie Syna Bożego i dała Go światu, dała Go nam. Jakże cenną wartością jest rodzina, jako uprzywilejowane miejsce przekazywania wiary! Biorąc pod uwagę środowisko rodzinne, chciałbym podkreślić jedną rzecz: dziś, we wspomnienie świętych Joachima i Anny w Brazylii, a także w innych krajach obchodzone jest święto dziadków. Jak bardzo są oni ważni w życiu rodziny, w przekazywaniu owego dziedzictwa humanizmu i wiary, istotnego dla każdego społeczeństwa! I jakże ważne jest spotkanie i dialog między pokoleniami, zwłaszcza w obrębie rodziny. Dokument z Aparecidy przypomina nam o tym: „Dzieci i osoby starsze budują przyszłość narodów; dzieci, bo będą kontynuować historię, osoby starsze, ponieważ przekazują doświadczenie i mądrość życia”. Ta relacja, ten dialog między pokoleniami jest skarbem, który należy zachowywać i umacniać! Podczas tego Dnia Młodzieży ludzie młodzi chcą pozdrowić dziadków. Pozdrawiają ich z wielką miłością i dziękują im za świadectwo mądrości, które nam nieustannie dają.

     

    A teraz, na tym placu, na przyległych ulicach, w domach, gdzie przeżywany jest wraz z nami ten czas modlitwy, poczujmy się jak jedna wielka rodzina i zwróćmy się do Maryi, prosząc, aby strzegła naszych rodzin, by czyniła je ogniskami wiary i miłości, w których można odczuć obecność Jej Syna, Jezusa.

  • Przemówienie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone podczas Drogi Krzyżowej na plaży Copacabana  (tekst)

     

    Droga Młodzieży!

     

    Przybyliśmy tu dzisiaj, aby towarzyszyć Jezusowi w Jego drodze cierpienia i miłości, w Drodze Krzyżowej, która jest jednym z najważniejszych momentów Światowego Dnia Młodzieży. Na zakończenie Roku Świętego Odkupienia, błogosławiony Jan Paweł II powierzył krzyż Wam – młodym, mówiąc: „Ponieście go w świat jako znak miłości, którą Pan Jezus umiłował ludzkość i głoście wszystkim, że tylko w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym jest ratunek i odkupienie”. Od tej pory, krzyż pielgrzymował po wszystkich kontynentach i pośród najróżniejszych sytuacji ludzkiej egzystencji, nasiąkając niejako sytuacjami życiowymi bardzo wielu ludzi młodych, którzy go widzieli i nieśli. Nikt nie może dotknąć krzyża Jezusa, nie pozostawiając na nim czegoś z siebie i nie biorąc czegoś z krzyża Jezusa do swojego życia. Chciałbym, aby w Waszych sercach dziś wieczorem, gdy towarzyszycie Panu, zabrzmiały trzy pytania: Co pozostawiliście na krzyżu Wy – Drodzy Młodzi Brazylijczycy, w ciągu tych dwóch lat, podczas których przemierzał on Wasz ogromny kraj? A co pozostawił krzyż Jezusa w każdym z Was? I wreszcie, czego uczy ten krzyż nasze życie?

     

    1. Starożytna tradycja Kościoła rzymskiego mówi, że apostoł Piotr, opuszczając miasto, by uciec przed prześladowaniami Nerona, ujrzał Jezusa idącego w przeciwnym kierunku i zdziwiony zapytał: „Panie, dokąd idziesz?”. Jezus odpowiedział: „Idę do Rzymu, by mnie ponownie ukrzyżowano”. W tym momencie Piotr zrozumiał, że powinien odważnie iść za Panem aż do końca, a przede wszystkim zrozumiał, że nigdy nie był sam na swej drodze. Był z nim zawsze Ten Jezus, który umiłował go aż po śmierć na krzyżu. Oto Jezus ze swym krzyżem przemierza nasze drogi, aby wziąć na siebie nasze lęki, nasze problemy, nasze cierpienia, nawet te najgłębsze. Przez krzyż Jezus łączy się z milczeniem ofiar przemocy, które nie mogą już wołać, zwłaszcza niewinnych i bezbronnych. Przez krzyż Jezus łączy się z rodzinami, które zmagają się z trudnościami, które opłakują stratę swoich dzieci lub cierpią widząc, jak stają się one ofiarami sztucznych rajów, takich jak narkotyki. Przez krzyż Jezus jednoczy się ze wszystkimi ludźmi, cierpiącymi głód w świecie, w którym każdego dnia wyrzuca się tony żywności. Przez krzyż Jezus łączy się z tymi, którzy są prześladowani z powodu religii, poglądów lub po prostu z powodu koloru skóry. Przez krzyż Jezus jednoczy się z wielu młodymi ludźmi, którzy utracili zaufanie do instytucji politycznych, ponieważ widzą egoizm i korupcję, czy też stracili wiarę w Kościół, a nawet w Boga z powodu braku konsekwencji chrześcijan i sług Ewangelii. W krzyżu Chrystusa jest cierpienie, ludzki grzech, w tym i nasz, a On przyjmuje wszystko z otwartymi ramionami, bierze na siebie nasze krzyże i mówi nam: Odwagi! Nie niesiesz ich sam! Niosę je wraz z Tobą, a Ja pokonałem śmierć i przyszedłem, aby dać Ci nadzieję, aby dać Ci życie (por. J 3, 16).

     

    2. W ten sposób możemy odpowiedzieć na drugie pytanie: co pozostawił krzyż w tych, którzy go widzieli, w tych, którzy go dotknęli? Co pozostawia w każdym z nas? Pozostawia dobro, którego nikt nie może nam dać: pewność niezawodnej miłości Boga do nas. Miłości tak wielkiej, że wchodzi w nasz grzech i go przebacza, wchodzi w nasze cierpienie i daje nam siłę, aby je znosić, wchodzi także w śmierć, aby ją zwyciężyć i nas zbawić. W krzyżu Chrystusa jest cała miłość Boga, Jego ogromne miłosierdzie. A jest to miłość, na której możemy polegać, w którą możemy wierzyć. Drodzy młodzi, zaufajmy Jezusowi, powierzmy się Mu całkowicie (por. enc. Lumen fidei, 16)! Tylko w Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał, znajdziemy zbawienie i odkupienie. Z Nim zło, cierpienie i śmierć nie mają ostatniego słowa, gdyż On daje nam nadzieję i życie: przekształcił krzyż z narzędzia nienawiści, klęski, śmierci w znak miłości, zwycięstwa i życia.

     

    Pierwsza nazwa, jaką nadano Brazylii, była właśnie „Terra de Santa Cruz”. Ponad pięćset lat temu krzyż Chrystusa został postawiony nie tylko na wybrzeżu, ale również w dziejach, w sercu i życiu Brazylijczyków, i nie tylko w nich. Czujemy, że cierpiący Chrystus jest blisko nas, jest jednym z nas, dzieli do końca nasze pielgrzymowanie. Nie ma w naszym życiu krzyża małego czy też wielkiego, którego Pan nie dzieliłby z nami.

     

    3. Ale krzyż Chrystusa zachęca nas także, abyśmy dali się zarazić tą miłością, uczy nas zatem patrzeć na bliźniego zawsze z miłosierdziem i miłością, zwłaszcza na tych, którzy cierpią, którzy potrzebują pomocy, tych, którzy oczekują na słowo, na gest, i skłania do wychodzenia z zamknięcia w sobie i pójścia ku drugiemu, wyciągnięcia do niego ręki. Wiele osób towarzyszyło Jezusowi w drodze na Kalwarię: Piłat, Szymon z Cyreny, Maryja, kobiety. Także i my możemy być wobec innych jak Piłat, który nie odważył się przeciwstawić opinii ogółu, by ocalić życie Jezusa, i umył od tego ręce. Drodzy przyjaciele, krzyż Chrystusa uczy nas, że powinniśmy być jak Szymon z Cyreny, który pomaga Jezusowi nieść to ciężkie drzewo, jak Maryja i inne kobiety, które nie lękały się towarzyszyć Jezusowi z miłością, z czułością aż do końca. A Ty, jaki jesteś? Jak Piłat, jak Szymon Cyrenejczyk czy jak Maryja?

     

    Drodzy młodzi, do krzyża Chrystusa przynosimy nasze radości, cierpienia, nasze niepowodzenia. Znajdziemy serce otwarte, które nas rozumie, przebacza nam, kocha nas i chce abyśmy wnosili tę samą miłość w nasze życie, byśmy kochali każdego naszego brata i siostrę taką samą miłością.

     

    Niech się tak stanie!

  • Msza św. pod przewodnictwem Ojca Świętego Franciszka w katedrze św. Sebastiana w Rio de Janeiro  (tekst)

    Witając Ojca Świętego arcybiskup Rio de Janeiro, Orani João Tempesta zaznaczył, że na obecny 28. Światowy Dzień Młodzieży przybyło towarzysząc młodym kilkuset biskupów, wiele tysięcy kapłanów, zakonników, zakonnic oraz alumnów wyższych seminariów duchownych. Podkreślił znaczenie jakie dla Kościoła na całym kontynencie miała V Konferencja Ogólna Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów w Aparecidzie, budząc nowy entuzjazm wiary. Zaznaczył, iż redakcję jej dokumentu końcowego wielki wkład wniósł obecny papież.

    W homilii Ojciec Święty przypomniał, że u początków każdego powołania jest Boży wybór. Każdy z duchownych wezwany jest do trwania z Chrystusem, do zjednoczenia z Nim. Życie w Chrystusie naznacza ich tożsamość i jest tym właśnie, co zapewnia ich skuteczność apostolską i owocność posługi. „To nie kreatywność duszpasterska, nie spotkania czy plany zapewniają owoce, ale wierność Jezusowi” - stwierdził papież Franciszek. Dodał, że oznacza to kontemplację, adorację, wierność życiu modlitwy. Jednocześnie zastrzegł, iż trwanie z Chrystusem nie jest izolowaniem się, służy wyjściu na spotkanie z innymi, zwłaszcza ubogimi, w dzielnicach biedy.

    Papież wskazał, że zadaniem duchownych jest też pomoc ludziom młodym i rozpalenie w ich sercach pragnienia, aby byli misyjnymi uczniami Jezusa. Jest to konsekwencją chrztu, a pierwszym miejscem, w którym trzeba ewangelizować, jest własny dom, środowisko nauki lub pracy, rodzina i przyjaciele. Duchowni winni też pomagać młodym w odkrywaniu męstwa i radości wiary, wychowywać ich do wychodzenia w świat. „Nie możemy pozostawać zamknięci w parafii, w naszych wspólnotach, kiedy tak wiele osób czeka na Ewangelię!” - powiedział Ojciec Święty. Zaapelował, by w duszpasterstwie wychodzić od peryferii, od tych, którzy są najdalej, od tych, którzy zwykle nie chodzą do parafii. Bowiem także oni są zaproszeni do stołu Pańskiego.

    Duchowni są też wezwani, by przeciwstawiać się kulturze wykluczenia i krzewić kulturę spotkania. Papież Franciszek zachęcił ich do przeciwstawienia się dominującym nurtom, promującym skuteczność i pragmatyzm. „Spotkanie i otwarcie na wszystkich, solidarność i braterstwo to elementy, które czynią naszą cywilizację prawdziwie ludzką” – powiedział. Zaapelował też, aby duchowni byli sługami komunii i kultury spotkania.

    Po przybyciu do katedry papież długo witał się z czekającymi już na niego biskupami i księżmi. Procesji wejścia towarzyszył hymn 28. ŚDM w Rio. Po przybyciu do ołtarza Franciszek podszedł do ustawionej obok niego figury Matki Bożej z Aparecidy i ucałował ją. Na ręce arcybiskupa Rio de Janeiro Orani João Tempesty Ojciec Święty złożył dar - kielich mszalny.

    W Mszy św. z papieżem uczestniczyło ponad 600 biskupów, wśród nich 28 kardynałów, ponad 800 kapłanów, 600 diakonów oraz 7 tys. kleryków.

    Ojciec Święty drogę z rezydencji w Sumaré do centrum miasta przybył w zamkniętym samochodzie. W centrum przesiadł się do papamobile i przejechał ulicami Rio de Janeiro. Podobnie jak w poprzednich dniach, mimo deszczu, tysiące wiernych pozdrawiało entuzjastycznie Franciszka prosząc o błogosławieństwo. Kilkakrotnie papamobile zatrzymał się, aby Franciszek mógł ucałować dzieci i uścisnąć dłonie pielgrzymów.

    Katedra św. Sebastiana obok figury Chrystusa Odkupiciela i wzniesienia Pão de Açúcar, czyli Głowy Cukru jest jednym z symboli Rio de Janeiro. Świątynia może pomieścić 20 tys. ludzi i ma 5 tys. miejsc siedzących. Działa przy niej radio katedralne, które transmituje odbywające się w niej uroczystości. 2 lipca 1980 r. w katedrze spotkał się z członkami Latynoamerykańskiej Rady Biskupiej (CELAM) Jan Paweł II.

    Po Mszy św. w katedrze papież udał się na spotkanie z klasą rządzącą Brazylii w Teatrze Miejskim. Tam wygłosi przemówienie.

    Później w wielkim refektarzu ośrodka studiów Sumaré zje obiad z brazylijskimi kardynałami, prezydium Krajowej Konferencji Biskupów Brazylii i biskupami regionu.

    Wieczorem Franciszek weźmie udział w czuwaniu modlitewnym z młodzieżą na plaży Copacabana.

  • Przemówienie Ojca Świętego Franciszka wygłoszone podczas czuwania modlitewnego na plaży Copacabana   (tekst)

     

    Droga Młodzieży!

     

    Przed chwilą przypomnieliśmy sobie historię św. Franciszka z Asyżu. Przed krucyfiksem usłyszał on głos Jezusa, który do niego powiedział: „Franciszku, idź i odbuduj mój dom”. I młody Franciszek zareagował z gotowością i wielkodusznie na to wezwanie Pana, by odbudował Jego dom. Ale jaki dom? Stopniowo uświadamiał sobie, że nie chodziło o to, aby został murarzem i zreperował budynek z kamienia, ale aby wniósł swój wkład w życie Kościoła. Chodziło o oddanie się na służbę Kościoła, miłując go i pracując nad tym, aby coraz bardziej odzwierciedlało się w nim oblicze Chrystusa.

     

    Także dzisiaj Pan nadal potrzebuje was, młodych, dla swego Kościoła. Także dzisiaj wzywa każdego z was, byście szli za Nim w Jego Kościele i byli misjonarzami. Jak? W jaki sposób? Inspirując się nazwą miejsca, w którym się znajdujemy, Campus Fidei –  Pole Wiary, pomyślałem o trzech obrazach, które mogą nam pomóc lepiej zrozumieć, co to znaczy być uczniem i misjonarzem: pierwszy – pole jako teren, na którym się sieje;  drugi – pole jako miejsce treningu,  i trzeci – pole jako plac budowy.

     

    1. Pole jako teren, na którym się sieje. Wszyscy znamy przypowieść Jezusa opowiadającą o siewcy, który poszedł siać na polu. Niektóre ziarna padły na drogę, pośród kamieni, między ciernie i nie mogły wzrosnąć. Inne natomiast padły na ziemię żyzną i wydały obfity plon (por. Mt 13, 1-9). Sam Jezus wyjaśnił znaczenie tej przypowieści: ziarnem jest Słowo Boże, które pada w nasze serca (por. Mt 13, 18-23). Drodzy młodzi, znaczy to, że prawdziwym CampusFidei jest serce każdego z was, wasze życie. Jezus prosi, byście Mu pozwolili wejść w wasze życie przez Jego Słowo, przez Jego obecność. Proszę, pozwólcie Chrystusowi i Jego Słowu wejść w wasze życie, zapuścić korzenie i wzrastać! Jezus mówi nam, że nasiona, które padły na skraj drogi lub między kamienie czy też między ciernie, nie wydały plonu. Jaką glebą jesteśmy lub chcemy być? Może czasami jesteśmy jak ta droga: słuchamy Pana, ale nic nie zmienia się w życiu, bo dajemy się zagłuszyć licznym powierzchownym wezwaniom, których słuchamy. Lub jak teren kamienisty: z entuzjazmem przyjmujemy Jezusa, ale jesteśmy niestali i w obliczu trudności nie mamy odwagi iść pod prąd. Albo jesteśmy jak teren ciernisty: rzeczy, negatywne namiętności tłumią w nas słowa Pana (por. Mt 13, 18-22). Dziś jednak jestem pewien, że ziarno pada na ziemię żyzną, że chcecie być dobrą glebą, chrześcijanami nie napółetatu, nie „skostniałymi”, powierzchownymi, ale autentycznymi. Jestem pewien, że nie chcecie żyć w iluzji takiej wolności, która poddaje się nurtom mody i kieruje chwilowymi korzyściami. Wiem, że mierzycie wysoko, do decyzji definitywnych, dających pełny sens życiu. Jezus może wam to dać. On jest „drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6). Zaufajmy Mu. Pozwólmy, by On nas prowadził!

     

    2. Pole jako miejsce treningu. Jezus powołuje nas, abyśmy szli za Nim przez całe życie, prosi, abyśmy byli Jego uczniami, „grali w Jego drużynie”. Myślę, że większość z was lubi sport. A tutaj, w Brazylii, podobnie jak w innych krajach, piłka nożna jest pasją narodową. A co robi piłkarz, kiedy zostaje powołany w skład drużyny? Musi trenować, i to dużo trenować! Podobnie jest w naszym życiu uczniów Pana. Św. Paweł mówi nam: „Każdy, kto staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś – nieprzemijającą” (1 Kor 9, 25). Jezus daje nam coś więcej niż Puchar Świata! Daje nam możliwość owocnego i szczęśliwego życia, a także proponuje nam przyszłość z Nim, która nie będzie miała końca, życie wieczne. Ale domaga się od nas trenowania, abyśmy „byli w formie”, abyśmy bez lęku stawiali czoła wszystkim sytuacjom życiowym, dając świadectwo naszej wierze. W jaki sposób? Poprzez dialog z Nim: modlitwę, będącą codzienną rozmową z Bogiem, który zawsze nas słucha. Przez sakramenty, dzięki którym wzrasta Jego obecność w nas i upadabniamy się do Chrystusa. Poprzez braterską miłość, umiejętność słuchania, zrozumienie, przebaczenie, otwarcie się, pomaganie innym, każdej osobie bez wyjątku, bez wykluczania. Drodzy młodzi, bądźcie prawdziwymi „atletami Chrystusa”!

     

    3. Pole jako plac budowy. Kiedy nasze serce jest dobrą glebą, która przyjmuje Słowo Boże, kiedy „przepacamy koszulkę”, starając się żyć po chrześcijańsku, doświadczamy czegoś wielkiego: nigdy nie jesteśmy sami, jesteśmy częścią rodziny, w której bracia przemierzają te samą drogę: jesteśmy częścią Kościoła. Więcej, stajemy się budowniczymi Kościoła i aktywnymi twórcami historii. Św. Piotr mówi nam, że jesteśmy żywymi kamieniami, które tworzą duchową świątynię (por. 1 P 2, 5) A patrząc na to podium, widzimy, że ma ono kształt kościoła zbudowanego z kamieni, z cegieł. W Kościele Jezusa my jesteśmy żywymi kamieniami, a Jezus nas prosi, byśmy budowali Jego Kościół. I to nie małą kaplicę, która może pomieścić tylko grupkę osób. Domaga się od nas, aby Jego Kościół żyjący był tak wielki, żeby mógł pomieścić całą ludzkość, by był domem dla wszystkich. Mówi do mnie, do ciebie, do każdego: „Idźcie (…) i nauczajcie wszystkie narody”. Dziś wieczór odpowiedzmy Mu: Tak, ja także chcę być żywym kamieniem. Razem chcemy budować Kościół Jezusa! Powiedzmy razem: chcę iść budować Kościół Chrystusowy!

     

    W waszym młodym sercu jest pragnienie, by budować lepszy świat. Uważnie śledziłem wiadomości o bardzo licznych młodych, którzy w wielu częściach świata wyszli na ulice, żeby wyrazić pragnienie cywilizacji bardziej sprawiedliwej i braterskiej. Pozostaje jednak pytanie: od czego zacząć? Jakie są kryteria budowania społeczeństwa bardziej sprawiedliwego? Kiedy zapytano Matkę Teresę z Kalkuty, co powinno się zmienić w Kościele, odpowiedziała: ty i ja!

     

    Drodzy przyjaciele, nie zapominajcie: jesteście polem wiary! Jesteście atletami Chrystusa! Jesteście budowniczymi piękniejszego Kościoła i lepszego świata. Wznieśmy nasze oczy do Najświętszej Maryi Panny. Ona pomaga naśladować Jezusa, daje nam przykład poprzez swoje „tak” powiedziane Bogu: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego!”  (Łk 1, 38). Powiedzmy to Bogu także i my, wraz z Maryją: niech mi się stanie według Twego słowa. Niech się tak stanie!

  • Spotkanie Ojca Świętego Franciszka z klasą rządzącą Brazylii w Teatrze Miejskim  (tekst)

    Ekscelencje,

    Panie i Panowie, dzień dobry!

     

    Dziękuję Bogu za możliwość spotkania z tak znakomitą reprezentacją świata polityki i dyplomacji, kultury i religii, nauki i przedsiębiorczości ogromnej Brazylii.

     

    Chciałbym przemówić do was w waszym pięknym języku portugalskim, jednak aby móc lepiej wyrazić to, co mam w sercu, wolę mówić po hiszpańsku. Proszę, zechciejcie mi wybaczyć!

     

    Wszystkich was serdecznie witam i wyrażam wam wdzięczność. Dziękuję za miłe słowa powitania, prezentacji i świadectwa arcybiskupowi Oraniemu i Panu Walmyrowi Júniorowi. Widzę w was pamięć i nadzieję: pamięć o przebytej drodze i świadomości waszej ojczyzny oraz nadzieję, że będąc zawsze otwarta na światło, które emanuje z Ewangelii, ojczyzna ta będzie  mogła nadal się rozwijać w pełnym poszanowaniu zasad etycznych, opartych na transcendentnej godności osoby.

     

    Pamięć przeszłości i utopia przyszłości spotykają się w teraźniejszości, która nie jest splotem okoliczności bez historii i bez obietnicy, ale momentem w czasie, wyzwaniem do nabywania mądrości i umiejętności dzielenia się nią. Ci, którzy odgrywają w państwie odpowiedzialne role, są powołani do stawiania czoła przyszłości „ze spokojnym spojrzeniem tych, którzy potrafią widzieć prawdę", jak mawiał brazylijski myśliciel Alceu Amoroso Lima (Il nostro tempo, w: La vita soprannaturale e il mondo moderno, Rio de Janeiro 1956 r., s. 106]. Chciałbym zatrzymać się z wami nad trzema aspektami tego spojrzenia spokojnego, pogodnego i mądrego: po pierwsze, oryginalność tradycji kulturowej, po drugie, solidarna odpowiedzialność za budowanie przyszłości i po trzecie, konstruktywny dialog, aby stawić czoła chwili obecnej.

     

    1. Przede wszystkim słuszne jest docenienie dynamicznej oryginalności cechującej brazylijską kulturę, z jej niezwykłą zdolnością do integracji różnych elementów. Wspólne odczuwanie narodu, podstawy jego myśli i twórczości, fundamentalne zasady jego życia, kryteria oceny w odniesieniu do priorytetów, norm działania opierają się i rozwijają na integralnej wizji osoby ludzkiej.

     

    Ta wizja człowieka i życia, typowa dla Brazylijczyków, zyskała również od żywotnych treści Ewangelii : nade wszystko wiarę w Jezusa Chrystusa, w miłość Boga i braterstwo z bliźnim. Ale bogactwo tej ożywczej treści musi być w pełni docenione! Może ona zaowocować procesem kulturowym, wiernym brazylijskiej tożsamości i równocześnie procesem budującym lepszą przyszłość dla wszystkich.  Proces, który pozwala na rozwój integralnej cywilizacji i kultury spotkania oraz relacji; jest to chrześcijański sposób  krzewienia dobra wspólnego, radości życia. I tu zbiegają się wiara i rozum, wymiar religijny z różnymi aspektami ludzkiej kultury: sztuki, nauki, pracy, literatury... Chrześcijaństwo łączy transcendencję i wcielenie; dzięki zdolności ożywiania myśli i życia  w obliczu groźbyrozczarowania i zniechęcenia, które mogą opanować serca i rozpowszechniają się na ulicach.

     

    2. Drugim elementem, o którym chciałbym powiedzieć, jest odpowiedzialność społeczna. Wymaga ona pewnego typu paradygmatu kulturowego, a w konsekwencji polityki. Jesteśmy odpowiedzialni za kształtowanie nowych pokoleń, za wspieranie ich, by potrafiły zajmować się dobrze gospodarką i polityką, a także zdecydowanie bronić wartości etycznych. Przyszłość wymaga dzisiaj dzieła rehabilitacji polityki – rehabilitacji polityki, która jest jedną z najwyższych form miłości. Przyszłość wymaga również humanistycznej wizji gospodarki oraz takiej polityki, w której  coraz pełniej i lepiej realizowałoby się uczestnictwo ludzi, unikającej elitaryzmów i eliminującej ubóstwo. Niech nikt nie będzie pozbawiony tego, co konieczne, i niech każdemu będzie zapewniona godność, braterstwo i solidarność – taka jest proponowana droga . Już w czasach proroka Amosa Bóg często ostrzegał: „Sprzedają za srebro sprawiedliwego, a ubogiego za parę sandałów, w proch ziemi wdeptują głowy biedaków, i ubogich kierują na bezdroża” (Am 2, 6-7). Także i dziś słychać krzyk ludzi domagających się sprawiedliwości.

     

    Osoby sprawujące funkcje kierownicze, niech mi będzie wolno powiedzieć, namaszczeni przez życie na przewodników, muszą mieć  konkretne cele i poszukiwać specyficznych środków, aby je osiągnąć. Kiedy jednak aspiracje nie są zaspokojone, może pojawić się niebezpieczeństwo rozczarowania, rozgoryczenia, obojętności. Odwołuję się tu do dynamicznej cnoty  nadziei, która pobudza, by iść coraz dalej, aby wykorzystywać wszystkie siły i zdolności na rzecz osób, dla których się pracuje, akceptując rezultaty i stwarzając  warunki do odkrywania nowych dróg, dając siebie, nawet gdy nie widzi się rezultatów, ale zachowując żywą nadzieję, z tą wytrwałością i odwagą, jakie rodzą się z przyjęcia własnego powołania do przewodzenia i rządzenia.

     

    Właśnie przywódcy powinni wybrać najwłaściwszą z opcji, rozważywszy je uprzednio, opierając się na własnej odpowiedzialności i kierując troską o dobro wspólne. Taki model pozwala wejść w centrum bolączek społeczeństwa i przezwyciężać je poprzez śmiałe działania, odważne i wolne. W naszej odpowiedzialności, choć jest ona zawsze ograniczona, ważne jest, by zrozumieć całą rzeczywistość, obserwując, skrupulatnie rozważając oceniając, tak aby podejmować decyzję w chwili obecnej, ale wybiegając spojrzeniem dalej, ku przyszłości, zastanawiając się nad skutkami decyzji. Ten, kto działa odpowiedzialnie, ocenia swoje działania w świetle praw innych ludzi i osądu Boga. To poczucie etyczne jawi się dzisiaj jako bezprecedensowe wyzwanie historyczne, musimy szukać go, musimy je wprowadzać w społeczeństwo. Oprócz racjonalności naukowej i technicznej w obecnej sytuacji konieczna  jest moralność połączona z głęboko solidarną odpowiedzialnością społeczną.

     

    3. Dla dopełnienia tej refleksji – oprócz integralnego humanizmu, respektującego oryginalną kulturę, oraz odpowiedzialności społecznej – uważam za fundamentalne, aby stawić czoła teraźniejszości: konstruktywny dialog. Między egoistyczną obojętnością a protestem odwołującym się do przemocy istnieje opcja, która jest zawsze możliwa – dialog. Dialog między pokoleniami, dialog z ludem, bo wszyscy jesteśmy ludem, umiejętność dawania i przyjmowania, pozostając otwartym na prawdę. Dany kraj się rozwija, kiedy jego różne bogactwa kulturowe podejmują konstruktywny dialog: kultura ludowa, kultura uniwersytecka, młodzieżowa, artystyczna i technologiczna, kultura gospodarcza i rodzinna oraz kultura mediów, gdy wchodzą w dialog. Nie można sobie wyobrazić przyszłości społeczeństwa bez wielkiego wkładu sił moralnych w demokrację, tak aby nigdy nie była ona zamknięta w czystej logice albo marnej równowadze reprezentowania tych, którzy mają ustalone interesy. Uważam też za fundamentalny wkład wielkich tradycji religijnych, które odgrywają owocną rolę zaczynu w życiu społecznym i ożywiają demokracje. Świeckość państwa sprzyja pokojowemu współistnieniu różnych religii. Państwo takie, nie utożsamiając się z żadnym wyznaniem, szanuje i docenia obecność wymiaru religijnego w społeczeństwie, sprzyjając jego konkretnym wyrazom.

     

    Kiedy przywódcy w różnych dziedzinach proszą mnie o radę, moja odpowiedź jest zawsze taka sama: dialog, dialog, dialog. Jedynym sposobem rozwoju osoby, rodziny, społeczeństwa, jedynym sposobem, aby nastąpił postęp życia narodów, jest kultura spotkania, kultura, w której każdy ma coś dobrego, czym może obdarzyć, i wszyscy mogą coś dobrego otrzymać w zamian. Drugi ma zawsze coś, co może mi dać, jeśli  potrafimy zbliżyć się do niego w postawie otwartej i z dyspozycyjnością, bez uprzedzeń. Tę postawę otwarcia, dyspozycyjności bez uprzedzeń określiłbym jako „pokorę społeczną”, która sprzyja dialogowi.  Tylko w ten sposób może wzrastać dobre zrozumienie między kulturami i religiami, szacunek jednych dla drugich, bez bezpodstawnych pretensji i w klimacie poszanowania praw każdej. Dzisiaj albo postawimy na dialog, na kulturę spotkania, albo wszyscy przegramy, wszyscy przegramy. Oto droga owocna.

     

    Ekscelencje,

    Panie i Panowie!

     

    Dziękuję wam za uwagę. Przyjmijcie te słowa jako wyraz mojej troski Pasterza Kościoła oraz szacunku i miłości, którą żywię dla narodu brazylijskiego. Braterstwo między ludźmi i współpraca, aby budować społeczeństwo bardziej sprawiedliwe, nie są fantazyjnym snem, lecz są wynikiem zgodnego wysiłku wszystkich dla dobra wspólnego. Wspieram was w waszym zaangażowaniu na rzecz dobra wspólnego, wymagającym od wszystkich mądrości, roztropności i wielkoduszności. Powierzam was Ojcu Niebieskiemu, prosząc Go, za wstawiennictwem Matki Bożej z Aparecidy, by napełnił swoimi darami każdego z obecnych, ich rodziny i wspólnoty ludzkie oraz wspólnoty pracy, i z serca proszę Boga, aby wam błogosławił. Bardzo dziękuję.

     

     

  • Homilia Ojca Świętego Franciszka podczas Mszy św. Posłania na plaży Copacabana w Rio de Janeiro  (tekst)

     

    Drodzy bracia i siostry!

     

    Droga młodzieży!

     

    „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody”. Tymi słowami Jezus zwraca się do każdego z was, mówiąc: „Wspaniałe było uczestniczenie w Światowym Dniu Młodzieży, przeżywanie wiary z młodymi ludźmi z czterech stron świata, ale teraz musisz iść i przekazać to doświadczenie innym”. Jezus Cię wzywa, abyś był uczniem wyruszającym na misję! Co mówi nam Pan dzisiaj, w świetle usłyszanego Słowa Bożego? Trzy słowa: idźcie, bez obawy, bez lęku, aby służyć.

     

    1. Idźcie. W tych dniach, tutaj, w Rio, mogliście przeżyć piękne doświadczenie  spotkania Jezusa i to spotkania Go wspólnie, odczuliście radość wiary. Ale doświadczenie tego spotkania nie może zostać zamknięte w waszym życiu, lub w małej grupie parafialnej, w ruchu, waszej wspólnocie. Byłoby to jakby odcięcie tlenu płonącemu ogniu. Wiara jest płomieniem, który staje się tym żywszy, im bardziej się ją dzieli, przekazuje, aby wszyscy mogli poznać, umiłować i wyznawać Jezusa Chrystusa, który jest Panem życia i historii (por. Rz 10,9).

     

    Jednakże uważajcie! Jezus nie powiedział, jeśli chcecie, jeśli macie czas, ale: „Idźcie  i nauczajcie wszystkie narody”. Dzielenie się doświadczeniem wiary, dawanie świadectwa wiary, głoszenie Ewangelii jest nakazem, który Pan powierzył całemu Kościołowi, także Tobie. Jest to nakaz, który nie wynika jednak z woli panowania czy władzy, ale z siły miłości, z faktu, że Jezus jako pierwszy przyszedł między nas i dał nam nie coś z siebie, lecz całego siebie, dał swoje życie, aby nas zbawić i ukazać nam miłość i miłosierdzie Boga. Jezus nie traktuje nas jak niewolników, ale jako ludzi wolnych, jako przyjaciół, braci. Nie tylko nas posyła, ale nam towarzyszy, zawsze jest przy nas w tej misji miłości.

     

    Gdzie nas Jezus posyła? Nie ma granic, nie ma ograniczeń: wysyła nas do wszystkich. Ewangelia jest dla wszystkich, a nie tylko dla niektórych. Nie tylko dla tych, którzy wydają się nam najbliżsi, bardziej otwarci, bardziej przyjaźni. Jest dla każdego. Nie lękajcie się, by iść i nieść Chrystusa w każde środowisko, aż do peryferii egzystencjalnych, nawet do tego, który wydaje się najbardziej oddalony, najbardziej  obojętny. Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy odczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłości.

     

    W szczególności chciałbym, aby to polecenie Chrystusa: „Idźcie”, zabrzmiał w was młodzi Kościoła w Ameryce Łacińskiej, zaangażowani w promowaną przez biskupów misję kontynentalną. Brazylia, Ameryka Łacińska, świat potrzebuje Chrystusa! Święty Paweł mówi: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9,16). Kontynent ten otrzymał  przesłanie Ewangelii, która naznaczyła jego drogę dziejową i przyniosła wiele owoców. Teraz to głoszenie jest powierzone również wam, aby zabrzmiało z nową siłą. Kościół was potrzebuje, potrzebuje cechującego was entuzjazmu, kreatywności i radości. Wielki apostoł Brazylii, błogosławiony Józef Anchieta wyruszył na misję, gdy miał zaledwie dziewiętnaście lat. Czy wiecie jak najlepiej ewangelizować młodych ludzi? Inny młody człowiek. Tą drogą trzeba iść! Tą droga Wy musicie iść!

     

    2. Bez obawy. Niektórzy mogą pomyśleć: „Nie mam specjalnego przygotowania, jak mogę iść i głosić Ewangelię?”. Drogi przyjacielu, twój lęk nie różni się zbytnio od strachu Jeremiasza, podobnie jak wy, człowieka młodego, gdy został powołany przez Boga, aby stać się prorokiem. Dopiero co słuchaliśmy jego słów: „Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem”. Bóg mówi również wam, to, co powiedział Jeremiaszowi: „Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić” (Jer 1,6.8). On jest z nami!

     

    „Nie lękajcie się”. Kiedy idziemy, by głosić Chrystusa, to On sam idzie przed nami i nas prowadzi. Wysyłając swoich uczniów na misję, obiecał: „Ja jestem z wami po wszystkie dni”. Prawda ta dotyczy także nas! Jezus nie zostawia nas samych, nigdy nas nie opuszcza! Zawsze wam towarzyszy.

     

    Jezus następnie nie powiedział: „idź”, ale „idźcie”. Jesteśmy posłani zawsze razem. Drodzy młodzi, odczuwajcie w tej misji towarzyszenie całego Kościoła, a także świętych obcowanie. Kiedy wspólnie stawiamy czoła wyzwaniom, wówczas jesteśmy mocni, odkrywamy zasoby, których posiadania nie byliśmy świadomi. Jezus nie powołał  Apostołów, aby żyli w izolacji, ale powołał ich, aby tworzyli grupę, wspólnotę. Chciałbym się zwrócić także do was, drodzy kapłani, którzy wraz ze mną koncelebrujecie tę Eucharystię: przybyliście, by towarzyszyć waszej młodzieży i jest to piękne, dzielenie tego doświadczenia wiary! Na pewno odmłodnieliście wszyscy. Młody zaraża młodością. Ale jest to tylko etap na drodze. Nadal im towarzyszcie wielkodusznie i z radością, pomagajcie im w aktywnym zaangażowaniu się w Kościele. Niech nigdy nie czują się samotni! Chciałbym podziękować tutaj grupą duszpasterstwa młodzieżowego; wspólnotą, które towarzyszą młodym  w tym towarzyszeniu bycia Kościołem. Tak kreatywnie i tak odważnie. Idźcie tak dalej i nie bójcie się.

     

    3. Ostatnie słowo: aby służyć. Na początku psalmu, który odśpiewano znajdują się następujące słowa: „Śpiewajcie Panu pieśń nową” (95,1). Co to za nowa pieśń? To nie słowa, nie melodia, ale to śpiew waszego życia, to pozwolenie, aby nasze życie  utożsamiało się z życiem Jezusa, to żywienie Jego uczuć, Jego myśli, Jego działania. A życie Jezusa jest życiem dla innych. Jest to życie posługi.

     

    Św. Paweł, w czytaniu, które usłyszeliśmy przed chwilą, powiedział: „Stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam” (1 Kor 9, 19). Aby głosić Jezusa, Paweł stał się „sługą wszystkich”. Ewangelizacja jest świadectwem w pierwszej osobie miłości Boga, jest pokonaniem naszych egoizmów, jest służeniem, pochylając się, żeby umywać nogi naszych braci, tak jak czynił Jezus.

     

    Idźcie, bez obawy, aby służyć. Idąc za tymi trzema słowami doświadczycie, że ten, który ewangelizuje jest też ewangelizowanym, który przekazuje radość wiary, otrzymuje radość. Drodzy młodzi, powracając do swoich domów, nie lękajcie się być wielkodusznymi dla Chrystusa, świadczyć o Jego Ewangelii.

     

    W pierwszym czytaniu, kiedy Bóg posyła proroka Jeremiasza daje mu siłę by „wyrywał i obalał, by niszczył i burzył, by budował i sadził” (Jer 1,10). Tak też jest w waszym przypadku. Niesienie Ewangelii jest niesieniem mocy Boga, aby wykorzenić i zniszczyć zło i przemoc, aby zniszczyć i złamać bariery egoizmu, nietolerancji i nienawiści, aby zbudować nowy świat.

     

    Jezus Chrystus na was liczy! Kościół na was liczy! Papież na was liczy!

     

    Maryja, Matka Jezusa i Matka nasza, niech wam zawsze towarzyszy ze swoją czułością: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”.

  • Przemówienie Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas ceremonii pożegnalnej na lotnisku Galeao   (tekst)

     

    Szanowna Pani Prezydent Republiki,

    Szanowni przedstawiciele władz krajowych, stanowych i lokalnych,

    Drogi arcybiskupie São Sebastião do Rio de Janeiro,

    Czcigodni kardynałowie i bracia w biskupstwie,

    Drodzy przyjaciele!

     

    Za chwilę opuszczę waszą ojczyznę, by powrócić do Rzymu. Wyjeżdżam z sercem pełnym radosnych wspomnień. Jestem pewien, że przemienią się one w modlitwę.  Już teraz zaczynam odczuwać początki nostalgii. Nostalgię za Brazylią, krajem tak wielkim i ludzi o wielkim sercu, ludzi tak bardzo przyjaznych. Nostalgię za otwartym i szczerym uśmiechem, który dostrzegłem u wielu osób, za entuzjazmem wolontariuszy. Nostalgię za nadzieją w oczach młodych ze szpitala św. Franciszka.  Nostalgię za wiarą i radością pośród przeciwności mieszkańców faweli Varginha. Jestem pewien, że Chrystus żyje i jest rzeczywiście obecny w działaniu niezliczonych młodych i wielu ludzi, których spotkałem podczas tego niezapomnianego tygodnia. Dziękuję za okazane mi przyjęcie i ciepło przyjaźni! Także i za tym zaczynam odczuwać nostalgię.

     

    Szczególnie dziękuję pani prezydent za wyrażenie uczuć całego narodu brazylijskiego wobec Następcy Piotra. Serdecznie dziękuję moim współbraciom biskupom i ich licznym współpracownikom, za uczynienie tych dni wspaniałą celebracją naszej owocnej i radosnej wiary w Jezusa Chrystusa. Dziękuję tym wszystkim, którzy wzięli udział w celebracjach eucharystycznych i innych wydarzeniach, ich organizatorom, osobom, które pracowały, aby je rozpowszechnić za pośrednictwem mediów. Na koniec dziękuję wszystkim, którzy w taki czy inny sposób potrafili odpowiedzieć na wymagania związane z przyjęciem i kierowaniem ogromnej rzeszy ludzi młodych. Nie zapominam też o wielu osobach, które często w ciszy i prostocie modliły się, aby ten dzień Światowy Dzień Młodzieży był prawdziwym doświadczenie wzrastania w wierze. Niech Bóg wynagrodzi wszystkim, tak jak On tylko umie to uczynić!

     

    W tym klimacie wdzięczności i nostalgii myślę o młodych uczestnikach tego wielkiego spotkania: niech Bóg wam błogosławi za tak piękne świadectwo żywego, głębokiego i radosnego udziału w tych dniach! Wielu z was przybyło na tę pielgrzymkę jako uczniowie. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że wszyscy wyjeżdżacie teraz jako misjonarze. Poprzez wasze świadectwo radości i posługi sprawiacie, że rozkwita cywilizacja miłości. Waszym życiem udowadniacie, że warto poświęcać się dla wielkich ideałów, doceniać godność każdej istoty ludzkiej i postawić na Chrystusa i Jego Ewangelię. Przybyliśmy, by w tych dniach właśnie Jego poszukiwać, ponieważ to On poszukiwał nas jako pierwszy, to On rozpala nasze serce do głoszenia Dobrej Nowiny, w wielkich miastach i małych miasteczkach, na wsi i we wszystkich miejscach tego ogromnego świata. Nadal będę żywił ogromną nadzieję w młodzieży Brazylii i całego świata: za ich pośrednictwem Chrystus przygotowuje nową wiosnę na całym świecie. Widziałem pierwsze rezultaty tego zasiewu, inne będą radować wraz z obfitym żniwem!

     

    Moja ostatnia myśl, mój ostatni wyraz nostalgii kieruje się do Matki Bożej z Aparecidy. W tym ukochanym sanktuarium pochyliłem się na modlitwie za całą ludzkość, a w szczególności za wszystkich Brazylijczyków. Prosiłem Maryję, aby umocniła w was wiarę chrześcijańską, będącą częścią szlachetnej duszy Brazylii, a także wielu innych krajów, skarb waszej kultury, bodziec i moc do budowania nowej ludzkości w zgodzie i solidarności.

     

    Ten Papież wyjeżdża i mówi wam „do zobaczenia niebawem”, „niebawem” pełnym nostalgii i prosi was, byście nie zapomniali o modlitwie za Niego. Ten Papież potrzebuje modlitwy was wszystkich. Serdecznie wszystkich ściskam.

     

    Niech was Bóg błogosławi!

  • Homilia Ojca Świętego Franciszka podczas Mszy św. Posłania na plaży Copacabana w Rio de Janeiro  (tekst)

     

    Drodzy bracia i siostry!

    Droga młodzieży!

     

    „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody”. Tymi słowami Jezus zwraca się do każdego z was, mówiąc: „Wspaniałe było uczestniczenie w Światowym Dniu Młodzieży, przeżywanie wiary z młodymi ludźmi z czterech stron świata, ale teraz musisz iść i przekazać to doświadczenie innym”. Jezus Cię wzywa, abyś był uczniem wyruszającym na misję! Co mówi nam Pan dzisiaj, w świetle usłyszanego Słowa Bożego? Trzy słowa: idźcie, bez obawy, bez lęku, aby służyć.

     

    1. Idźcie. W tych dniach, tutaj, w Rio, mogliście przeżyć piękne doświadczenie  spotkania Jezusa i to spotkania Go wspólnie, odczuliście radość wiary. Ale doświadczenie tego spotkania nie może zostać zamknięte w waszym życiu, lub w małej grupie parafialnej, w ruchu, waszej wspólnocie. Byłoby to jakby odcięcie tlenu płonącemu ogniu. Wiara jest płomieniem, który staje się tym żywszy, im bardziej się ją dzieli, przekazuje, aby wszyscy mogli poznać, umiłować i wyznawać Jezusa Chrystusa, który jest Panem życia i historii (por. Rz 10,9).

     

    Jednakże uważajcie! Jezus nie powiedział, jeśli chcecie, jeśli macie czas, ale: „Idźcie  i nauczajcie wszystkie narody”. Dzielenie się doświadczeniem wiary, dawanie świadectwa wiary, głoszenie Ewangelii jest nakazem, który Pan powierzył całemu Kościołowi, także Tobie. Jest to nakaz, który nie wynika jednak z woli panowania czy władzy, ale z siły miłości, z faktu, że Jezus jako pierwszy przyszedł między nas i dał nam nie coś z siebie, lecz całego siebie, dał swoje życie, aby nas zbawić i ukazać nam miłość i miłosierdzie Boga. Jezus nie traktuje nas jak niewolników, ale jako ludzi wolnych, jako przyjaciół, braci. Nie tylko nas posyła, ale nam towarzyszy, zawsze jest przy nas w tej misji miłości.

     

    Gdzie nas Jezus posyła? Nie ma granic, nie ma ograniczeń: wysyła nas do wszystkich. Ewangelia jest dla wszystkich, a nie tylko dla niektórych. Nie tylko dla tych, którzy wydają się nam najbliżsi, bardziej otwarci, bardziej przyjaźni. Jest dla każdego. Nie lękajcie się, by iść i nieść Chrystusa w każde środowisko, aż do peryferii egzystencjalnych, nawet do tego, który wydaje się najbardziej oddalony, najbardziej  obojętny. Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy odczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłości.

     

    W szczególności chciałbym, aby to polecenie Chrystusa: „Idźcie”, zabrzmiał w was młodzi Kościoła w Ameryce Łacińskiej, zaangażowani w promowaną przez biskupów misję kontynentalną. Brazylia, Ameryka Łacińska, świat potrzebuje Chrystusa! Święty Paweł mówi: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9,16). Kontynent ten otrzymał  przesłanie Ewangelii, która naznaczyła jego drogę dziejową i przyniosła wiele owoców. Teraz to głoszenie jest powierzone również wam, aby zabrzmiało z nową siłą. Kościół was potrzebuje, potrzebuje cechującego was entuzjazmu, kreatywności i radości. Wielki apostoł Brazylii, błogosławiony Józef Anchieta wyruszył na misję, gdy miał zaledwie dziewiętnaście lat. Czy wiecie jak najlepiej ewangelizować młodych ludzi? Inny młody człowiek. Tą drogą trzeba iść! Tą droga Wy musicie iść!

     

    2. Bez obawy. Niektórzy mogą pomyśleć: „Nie mam specjalnego przygotowania, jak mogę iść i głosić Ewangelię?”. Drogi przyjacielu, twój lęk nie różni się zbytnio od strachu Jeremiasza, podobnie jak wy, człowieka młodego, gdy został powołany przez Boga, aby stać się prorokiem. Dopiero co słuchaliśmy jego słów: „Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem”. Bóg mówi również wam, to, co powiedział Jeremiaszowi: „Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić” (Jer 1,6.8). On jest z nami!

     

    „Nie lękajcie się”. Kiedy idziemy, by głosić Chrystusa, to On sam idzie przed nami i nas prowadzi. Wysyłając swoich uczniów na misję, obiecał: „Ja jestem z wami po wszystkie dni”. Prawda ta dotyczy także nas! Jezus nie zostawia nas samych, nigdy nas nie opuszcza! Zawsze wam towarzyszy.

     

    Jezus następnie nie powiedział: „idź”, ale „idźcie”. Jesteśmy posłani zawsze razem. Drodzy młodzi, odczuwajcie w tej misji towarzyszenie całego Kościoła, a także świętych obcowanie. Kiedy wspólnie stawiamy czoła wyzwaniom, wówczas jesteśmy mocni, odkrywamy zasoby, których posiadania nie byliśmy świadomi. Jezus nie powołał  Apostołów, aby żyli w izolacji, ale powołał ich, aby tworzyli grupę, wspólnotę. Chciałbym się zwrócić także do was, drodzy kapłani, którzy wraz ze mną koncelebrujecie tę Eucharystię: przybyliście, by towarzyszyć waszej młodzieży i jest to piękne, dzielenie tego doświadczenia wiary! Na pewno odmłodnieliście wszyscy. Młody zaraża młodością. Ale jest to tylko etap na drodze. Nadal im towarzyszcie wielkodusznie i z radością, pomagajcie im w aktywnym zaangażowaniu się w Kościele. Niech nigdy nie czują się samotni! Chciałbym podziękować tutaj grupą duszpasterstwa młodzieżowego; wspólnotą, które towarzyszą młodym  w tym towarzyszeniu bycia Kościołem. Tak kreatywnie i tak odważnie. Idźcie tak dalej i nie bójcie się.

     

    3. Ostatnie słowo: aby służyć. Na początku psalmu, który odśpiewano znajdują się następujące słowa: „Śpiewajcie Panu pieśń nową” (95,1). Co to za nowa pieśń? To nie słowa, nie melodia, ale to śpiew waszego życia, to pozwolenie, aby nasze życie  utożsamiało się z życiem Jezusa, to żywienie Jego uczuć, Jego myśli, Jego działania. A życie Jezusa jest życiem dla innych. Jest to życie posługi.

     

    Św. Paweł, w czytaniu, które usłyszeliśmy przed chwilą, powiedział: „Stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam” (1 Kor 9, 19). Aby głosić Jezusa, Paweł stał się „sługą wszystkich”. Ewangelizacja jest świadectwem w pierwszej osobie miłości Boga, jest pokonaniem naszych egoizmów, jest służeniem, pochylając się, żeby umywać nogi naszych braci, tak jak czynił Jezus.

     

    Idźcie, bez obawy, aby służyć. Idąc za tymi trzema słowami doświadczycie, że ten, który ewangelizuje jest też ewangelizowanym, który przekazuje radość wiary, otrzymuje radość. Drodzy młodzi, powracając do swoich domów, nie lękajcie się być wielkodusznymi dla Chrystusa, świadczyć o Jego Ewangelii.

     

    W pierwszym czytaniu, kiedy Bóg posyła proroka Jeremiasza daje mu siłę by „wyrywał i obalał, by niszczył i burzył, by budował i sadził” (Jer 1,10). Tak też jest w waszym przypadku. Niesienie Ewangelii jest niesieniem mocy Boga, aby wykorzenić i zniszczyć zło i przemoc, aby zniszczyć i złamać bariery egoizmu, nietolerancji i nienawiści, aby zbudować nowy świat.

     

    Jezus Chrystus na was liczy! Kościół na was liczy! Papież na was liczy!

     

    Maryja, Matka Jezusa i Matka nasza, niech wam zawsze towarzyszy ze swoją czułością: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”.

  • Spotkanie Ojca Świętego Franciszka z wolontariuszami 28. Światowych Dni Młodzieży  (tekst)

     

    Dobry wieczór, drodzy wolontariusze i wolontariuszki!

     

    Nie mogłem powrócić do Rzymu, nie podziękowawszy wcześniej osobiście i serdecznie każdemu z was za wykonana pracę i poświęcenie, z jakim towarzyszyliście, pomagaliście, posługiwaliście tysiącom młodych pielgrzymów. Za tak wiele małych gestów, które uczyniły ten Światowy Dzień Młodzieży niezapomnianym doświadczeniem wiary. Przez uśmiech każdego z was, uprzejmość, gotowość posługi udowodniliście, że „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20, 35).

     

    Wypełniona przez was w tych dniach służba przywodzi mi na myśl misję św. Jana Chrzciciela, który przygotował drogę Jezusowi. Każdy, na swój sposób, był narzędziem, aby tysiące ludzi młodych miało „przygotowaną drogę” na spotkanie Jezusa. To właśnie jest najpiękniejsza posługa, jaką możemy wypełnić jako uczniowie-misjonarze. Przygotować drogę, aby wszyscy mogli poznać, spotkać i miłować Pana. Wam, którzy w tym okresie odpowiedzieliście tak szybko i wielkodusznie na wezwanie, by być wolontariuszem na Światowym Dniu Młodzieży, chciałbym powiedzieć: bądźcie zawsze wielkoduszni wobec Boga oraz innych ludzi: niczego się wtedy nie traci, wręcz przeciwnie otrzymuje się wielkie bogactwo życia!

     

    Bóg wzywa nas do decyzji definitywnych, wobec każdego ma swój plan: odkrycie Go, odpowiedzenie na swoje powołanie, to podążanie ku szczęśliwej realizacji samych siebie. Bóg wszystkich nas wzywa do świętości, do życia Jego życiem, ale ma On dla każdego odrębną drogę. Niektórzy są powołani, aby uświęcać siebie tworząc rodzinę przez sakrament małżeństwa. Niektórzy twierdzą, że małżeństwo jest dziś „niemodne”. W kulturze tymczasowości, względności, wielu głosi, że trzeba „cieszyć się” chwilą, że nie warto angażować się całe życie, aby podjąć decyzje ostateczne, „na zawsze”, bo nikt nie wie, co przyniesie przyszłość. Ja natomiast proszę was abyście byli rewolucyjni, byście przeciwstawiali się dominującym nurtom. Tak, pod tym względem proszę, abyście się buntowali przeciwko owej kulturze tymczasowości, która w istocie jest przekonana, że nie jesteście w stanie podjąć odpowiedzialności, że nie jesteście w stanie prawdziwie kochać. Ufam wam młodym i modlę się za was. Miejcie odwagę „płynąć pod prąd”. Odważcie się być szczęśliwymi.

     

    Pan wzywa niektórych do kapłaństwa, aby oddać się Jemu w sposób pełniejszy, aby kochać wszystkich sercem Dobrego Pasterza. Innych powołuje do służenia drugim w życiu zakonnym: w klasztorach klauzurowych, poświęcając się modlitwie dla dobra świata, w różnych dziedzinach apostolatu, dając siebie dla wszystkich, szczególnie najbardziej potrzebujących. Nigdy nie zapomnę owego 21 września – miałem 17 lat – kiedy, zatrzymawszy się w kościele San José de Flores, żeby się wyspowiadać, usłyszałem po raz pierwszy, że Bóg mnie wzywa. Nie lękajcie się tego, czego Bóg od was żąda! Warto powiedzieć Bogu „tak”. W Nim jest radość!

     

    Drodzy młodzi, niektórzy być może jeszcze jasno nie wiedzą, co uczynić ze swoim życiem. Proście o to Pana, On sprawi, że zrozumiecie drogę. Podobnie jak uczynił młody Samuel, który słyszał w swym wnętrzu natarczywy głos wzywającego go Pana, ale nie rozumiał, nie wiedział, co powiedzieć i za pomocą kapłana Helego, w końcu odpowiedział na ten głos: Mów Panie, bo sługa Twój słucha (por. 1 Sam 3,1-10). Także i wy proście Pana: Czego chcesz, abym uczynił, którą drogą powinienem pójść?

     

    Drodzy przyjaciele, jeszcze raz wam dziękuję, za to co zrobiliście w tych dniach.

     

    Dziękuję duszpasterstwu, wspólnota, ruchom, którzy wysłali tutaj swoich członków na posługę w tym dniu młodzieży. Dziękuję! Nie zapomnijcie tego wszystkiego, coście tutaj widzieli! Zawsze możecie liczyć na moje modlitwy i wiem, że mogę liczyć na Was.

  • Wizyta Franciszka w faweli Varginha  (tekst)

     

    Pełen emocji nastrój radości panuje wśród mieszkańców faweli w Rio de Janeiro – dzielnicy slumsów, którą odwiedzi 25 lipca uczestniczący w 28. Światowym Dniu Młodzieży papież Franciszek.

     

    "Chcę ucałować stopy papieża, bo nie jestem godna, by wszedł do mojego domu" – te słowa 82-letniej Amary Marinho, mieszkanki jednego z ubogich domów, cytuje dziennikarz Vatican Insider, by oddać atmosferę oczekiwania przed spotkaniem mieszkańców faweli Varginha z Ojcem Świętym.

     

    Dom Amary, w którym mieszka wraz z 90-letnią siostrą Jovenią, został wybrany przez miejscowego proboszcza na spotkanie z Franciszkiem. Budynek znajduje się niedaleko kościoła św. Girolama, gdzie 25 lipca papież najpierw się zatrzyma, zanim przejedzie ulicą graniczącą z fawelami. Tego dnia Franciszek spotka się też na boisku sportowym z przedstawicielami społeczności Varginha, która jest częścią większej faweli w dzielnicy Manguinhos, zamieszkiwanej przez ponad 20 tys. Brazylijczyków.

     

    Papież sam poprosił o to, by podczas pobytu na ŚDM mógł odwiedzić jedną z 763 faweli w Rio de Janeiro. Wizyta ma z jednej strony potwierdzić godność wielu ludzi, którzy żyją w ciężkich warunkach w skonstruowanych przez siebie barakach, bardzo często w otoczeniu środowisk przestępczych, w atmosferze przemocy. Z drugiej strony ma zwrócić uwagę na położenie mieszkańców faweli i skłonić władze do starań o poprawę ich sytuacji i zapewnianie pracy i nadziei na przyszłość.

     

    Z ostatniego powszechnego spisu ludności z 2010 roku wynika, że 11 proc. 195 milionowej populacji Brazylijczyków żyje w 6 tys. 328 fawelach. Wielu z nich to młodzi ludzie.

     

    "Chcę powiedzieć papieżowi Franciszkowi, że go kocham" – mówi hiszpańskojęzycznym dziennikarzom Amara, która na ścianie swego domu wywiesiła zdjęcie Ojca Świętego obok czarnej drewnianej rzeźby Matki Bożej z Aparecidy. "Nic tu nie będę zmieniać. Chcę, by zobaczył nasz dom dokładnie takim, jaki jest!" – dodaje i zapowiada, że chciałaby także poczęstować papieża filiżanką kawy.

  • Droga Krzyżowa pod przewodnictwem Ojca Świętego Franciszka na plaży Copacabana   (tekst)

     

    Ojciec Święty zachęcił uczestników 28. Światowego Dnia Młodzieży, by kochali każdego brata i siostrę miłością Chrystusa.

     

    Przemawiając na zakończenie barwnego nabożeństwa Drogi Krzyżowej na plaży Copacabana w Rio de Janeiro, z udziałem około miliona ludzi, papież Franciszek zaznaczył, iż Pan Jezus jednoczy się z każdym ludzkim cierpieniem, że przekształcając krzyż z narzędzia nienawiści, klęski i śmierci w znak miłości, zwycięstwa i życia Chrystus daje nadzieję i życie oraz odwagę, by przeciwstawiać się dominującym prądom.

     

    Gdy przed rozpoczęciem nabożeństwa Ojciec Święty przejeżdżał w papamobile przez Copacabanę, entuzjazm zgromadzonej tam młodzieży sięgał zenitu, czemu dawała wyraz nie tylko machaniem rękami i flagami narodowymi, fotografowaniem papieża, ale także niesamowitym krzykiem, który niósł się po całej, ciągnącej się kilka kilometrów plaży.

     

    Kilkakrotnie papamobile zatrzymywał się i papież wysiadał, aby umieścić białą gołębicę na figurze św. Franciszka czy pobłogosławić chorych na wózkach inwalidzkich. Odpowiedział nawet na pytanie telewizyjnego dziennikarza, który zbliżył się do niego z mikrofonem. Tradycyjnie już całował podawane mu dzieci.

     

    Gdy Ojciec Święty dotarł na podium, rozpoczęła się Droga Krzyżowa. Ojciec Święty odmówił, w której prosił Boga, aby zebrani tu młodzi mocą Ducha Świętego stali się „ewangelizatorami, których Kościół trzeciego tysiąclecia tak bardzo potrzebuje”.

     

    Stacje Drogi Krzyżowej, przypominając elementy zabudowy Jerozolimy z czasów Jezusa, były rozmieszczone na odcinku 1 km przy ciągnącej się wzdłuż plaży alei Atlantyckiej. Od stacji do stacji przemieszczała się grupa młodych ludzi z krzyżem ŚDM. Przy każdej z nich odgrywano odpowiednią scenę, związaną z tematyką stacji, z towarzyszeniem muzycznym orkiestry, chóru i solistów. Papież nie szedł za krzyżem, lecz pozostał na podium.

     

    Przed krzyżem szła grupa ministrantów z kadzielnicami, za nim zaś – marszowym krokiem - młodzi żołnierze w galowych mundurach oraz przedstawiciele krajów, które przysłały delegacje na ŚDM, niosący flagi narodowe.

     

    - Panie Jezu, Chryste Odkupicielu, oto jestem! (...) Chcę podążać Twoimi śladami z pewnością, że wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia i że jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam? – takie słowa rozważania, czytane przez wolontariuszy ŚDM, usłyszeli zebrani przy pierwszej stacji.

     

    - Chcę dopełnić Twego cierpienia moim życiem, dzieląc się wielką miłością, którą zostałem dotknięty, i dając słowami i przykładem świadectwo, którego świat tak potrzebuje. Zawsze będę nosił Twój krzyż na mej piersi i Twoje słowa w moim sercu. Chcę być narzędziem miłości, która nigdy nie męczy się kochaniem – powiedziano przy stacji drugiej.

     

    - Naucz mnie jak być dobrym Samarytaninem, który na przekór słowom, ma odwagę podnieść tego, który upadł na skraju drogi i pielęgnować jego rany. W tym geście zbawiennej solidarności, naucz mnie, że tylko w Tobie możemy odnaleźć całkowitą przemianę – głosiło rozważanie stacji trzeciej.

     

    - My, kobiety, mamy bardzo silne powołanie, aby bronić wszystkiego, co żyje. Nie możemy zaakceptować przemocy ludzi myślących o prawie do przerwania bezbronnego życia – to zapewnienie zabrzmiało przy stacji czwartej.

     

    Rozważania o kapłaństwie padły przy stacji piątej: „Twoje wezwanie rozbrzmiewa mocno w mojej duszy: Kto chce być Moim uczniem, niech weźmie swój krzyż i Mnie naśladuje. Jednak nie zawsze rozumiem, że światło nadziei przechodzi przez ten krzyż. Dźwigając ten ciężar z Tobą, chcę zrozumieć drogę przemiany w Ciebie, bym pewnego dnia mógł powiedzieć: nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Spraw, bym stał się sługą, który nie przesłania. Uwolnij mnie od pokus ziemskich i naucz być dobrym pasterzem, który daje życie, aby Twój lud zgromadzić w jedno”.

     

    Służba bliźnim była tematem stacji szóstej. - Nie mogę milczeć, gdy na drogach życia spotykam ofiary „kultury śmierci”: prostytuujące się kobiety, rodziny żyjące w biedzie, chorych pozostawionych bez opieki, opuszczonych starszych, emigrantów bez ojczyzny, młodych bezrobotnych, osoby bez dostępu do nowych technologii, mniejszości narodowe postrzegane przez pryzmat przesądów... – wyliczano, kierując do Chrystusa prośbę o łączenie mistyki z walką i wiary z życiem.

     

    Rozważania stacji siódmej poruszały temat miłości. - Musimy pamiętać, że nasze namiętności nie są trwałym fundamentem. (...) Naucz nas, że każdy wybór wymaga wyrzeczeń. Jeśli upadniemy, Panie, niech to będzie kolejny krok do przodu, nigdy poddanie się. Nawet w chwili upadku, nie pozwól, byśmy się od Ciebie oddalili – w tę modlitwę włączali się uczestnicy nabożeństwa.

     

    Stacja ósma stała się okazją do dotknięcia problematyki zbawczej mocy cierpienia i bólu. - Ból jest częścią ludzkiego istnienia i jest w pełni objęty Twoją miłością, która nas ocala. Nie prowadzi mnie to do rezygnacji i oddalenia, ale uświadamia, że czasami ból jest okazją do przyłączenia się do niesienia Twojego krzyża. Jest to tajemnica, którą, w pewnym stopniu, może poznać ten, kto cierpi wraz z Tobą. Naucz mnie, że w godzinie cierpienia, zamiast rozmawiać o Bogu, lepiej jest rozmawiać z Bogiem. Modlitwa pociesza bardziej niż wszelkie wyjaśnienia – tłumaczyło rozważanie.

     

    O badaniach naukowych wspomniano przy stacji dziewiątej wskazując, że poznanie i nauka „często kuszą i skłaniają do przekraczania granic wyobraźni”. Tymczasem ludzkie serce „jest spragnione miłości i prawdy przewyższających wszelkie miłości i prawdy tego świata” i tylko „ten, kto znajduje prawdę wykraczającą poza granice ludzkiego umysłu, nie zachwieje się”.

     

    W rozważania Drogi Krzyżowej włączono także kwestie związane z rzeczywistością wirtualną. - Jestem częścią pokolenia, które łączy się ze sobą za pośrednictwem Internetu. Wiem, że portale społecznościowe są okazją do stworzenia prawdziwych relacji, ale wymagają wiele ostrożności, by nie zostać ofiarą sił, które odzierają młodych z tożsamości. Manipulacja inteligencją jest jedną z tych sił. Może ona oddalić nas od zasad religijnych, społecznych, a nawet politycznych. Patrząc na Ciebie, odartego z szat podczas drogi krzyżowej, w imieniu mojego pokolenia proszę: niech Twoja łaska wskaże nam drogę ewangelizacji „cyfrowego kontynentu” i uczyni nas wrażliwymi na kwestię możliwego uzależnienia lub nieodróżnienia świata realnego od wirtualnego oraz ponoszenia ryzyka zaniedbania spotkań z żywymi osobami na rzecz kontaktów w sieci – modlili się pielgrzymi ŚDM.

     

    O więźniach mówiło rozważanie stacji dziesiątej. - Twoje przebaczające spojrzenie z wysokości krzyża sprawia, że zmiana życia wydaje się możliwa. Uczy mnie, że Twój krzyż połączył ziemię z niebem, a Twoje rozwarte ramiona przygarniają wszystkich, także więźniów. Dobrze jest wiedzieć, że kochasz nie tylko sprawiedliwych i świętych, ale również grzeszników – słychać było przez głośniki na Copacabanie.

     

    Dwunasta stacja wskazywała na pragnienie życia „w pełnej obfitości”, które można znaleźć u Chrystusa. - Dobrze znasz granice mojej fizycznej wytrzymałości. Przeżywam trudny czas oczyszczenia. Moim krzyżem jest choroba. Pozwól mi zjednoczyć się z Tobą. Pewność, że jesteś ze mną sprawia, że każda minuta wydaje się wartościowa – głosił tekst rozważania.

     

    Punktem wyjścia dla rozważań trzynastej stacji były problemy ludzi głuchych i niemych. - Nie słucham przy pomocy zmysłów, ale słyszę Twój głos w moim sercu. Kiedy widzę Twoje ciało zdjęte z krzyża, spoczywające na łonie Twojej drogiej Matki, czuję, że wszystkie mowy są niewystarczające, a nawet jedno słowo staje się nadużyciem. Istnieją chwile, w których cisza i kontemplacja przemawiają znacznie bardziej. Naucz mnie zdejmować z krzyża moich bliźnich. Niech moje świadectwo będzie cichym krzykiem miłości i solidarności – usłyszeli uczestnicy nabożeństwa.

     

    Ostatnia, czternasta stacja, znajdowała się już na podium, na którym stał papież. Przy dźwiękach słynnego „Adagia” Tommaso Albinoniego, ustawiono krzyż ŚDM, co zostało nagrodzone przez zgromadzonych olbrzymimi brawami. - Pójdziemy do wszystkich narodów ziemi, aby zaświadczyć, że odnaleźliśmy prawdziwą drogę życia. Ziarna Twojego Słowa spadły na nasze kontynenty. Nie pozostaną pogrzebane w ziemi. Naucz nas o nie dbać, aby wydały owoce nowej ewangelizacji – prosili w rozważaniu zebrani.

     

    - Europa Wschodnia niech doświadcza pokoju i wolności religijnej. Europa niech przezwycięży postępującą falę sekularyzacji dzięki odważnemu głoszeniu wiary. Afryka niech przezwycięży przemoc i buduje Kościół tak jak rodzinę, a rodzinę jak Kościół. Ameryka Północna niech odrzuci obyczaje, które oddalają od Ewangelii. Ameryka Łacińska i Karaiby niech odnajdą drogę do pokonania niesprawiedliwości i przemocy. Mniejszość chrześcijańska Azji niech będzie owocującym ziarnem, pomimo prześladowań. Australia i Oceania niech z jeszcze większą siłą zaangażują się w głoszenie Ewangelii – ta wypowiedziana w różnych językach modlitwa, zainspirowana orędziem końcowym Zgromadzenia Synodu Biskupów nt. nowej ewangelizacji, zamknęła rozważania Drogi Krzyżowej.

     

    W końcowej modlitwie papież nawiązał otwartych ramion figury ze wzgórza Corcovado, w której Chrystus Odkupiciel przygarnia wszystkich ludzi. - Młodzi, którzy karmią się Eucharystią, słuchają Twojego Słowa i dostrzegają Ciebie w swoich braciach, potrzebują Twojego nieskończonego miłosierdzia, aby przemierzać drogi świata jako uczniowie i misjonarze nowej ewangelizacji – powiedział Franciszek.

     

    Zwracając się do młodzieży Ojciec Święty podkreślił, że nabożeństwo Drogi Krzyżowej należy do najważniejszych wydarzeń jej spotkania w Rio de Janeiro. Cytując bł. Jana Pawła II wskazał, że młodzi mają nieść krzyż na cały świat jako znak miłości, którą Pan Jezus umiłował ludzkość, głosząc, że tylko w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym jest ratunek i odkupienie. Podkreślił, że Jezus ze swym krzyżem przemierza także nasze drogi, by wziąć na siebie nasze lęki, problemy, cierpienia. Jednoczy się z milczeniem ofiar przemocy, „z rodzinami, które zmagają się trudnościami, które opłakują stratę swoich dzieci, lub cierpią widząc jak padają one łupem sztucznych rajów, takich jak narkotyki”, ze wszystkimi ludźmi, cierpiącymi z powodu głodu w świecie, którzy cierpią prześladowanie z powodu wyznawanej religii, idei czy koloru skóry, z wielu młodymi, „którzy utracili zaufanie do instytucji politycznych, ponieważ widzą egoizm i korupcję czy też stracili wiarę w Kościół, a nawet w Boga z powodu braku konsekwencji chrześcijan i sług Ewangelii”. - W krzyżu Chrystusa jest cierpienie, ludzki grzech, w tym i nasz, a On przyjmuje wszystko z otwartymi ramionami, bierze na siebie nasze krzyże i mówi nam: Odwagi! Nie jesteś sam, który je niesie! Niosę je wraz z tobą. To Ja pokonałem śmierć i przyszedłem, aby dać ci nadzieję, aby dać ci życie - stwierdził papież.

     

    Następnie Ojciec Święty wskazał, że krzyż Chrystusa pozostawia w każdym z nas pewność niezawodnej miłości Boga wobec nas. Daje nam siłę do znoszenia cierpienia. - Tylko w Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał, znajdziemy zbawienie i odkupienie. Z Nim, zło, cierpienie i śmierć nie mają ostatniego słowa, gdyż On nam daje nadzieję i życie: przekształcił krzyż z narzędzia nienawiści, klęski, śmierci w znak miłości, zwycięstwa i życia - podkreślił Franciszek. Dodał, że Pan Jezus dzieli z nami każdy nasz krzyż.

     

    Powiedział ponadto, że „krzyż Chrystusa uczy nas postrzegania bliźniego zawsze z miłosierdziem i miłością, zwłaszcza tych, którzy cierpią, potrzebują pomocy, tych, którzy oczekują na słowo, na gest, abyśmy wyszli z naszych ograniczeń, żeby wyjść mu na spotkanie i wziąć go za rękę”. Uczy nas, abyśmy byli jak Szymon z Cyreny, który pomaga Jezusowi nieść ciężkie drzewo, jak Maryja i inne kobiety, które nie lękały się towarzyszyć Jezusowi z miłością, z czułością aż do końca. Zachęcił, by do Chrystusowego krzyża przynosić nasze radości, cierpienia i niepowodzenia. - Znajdziemy serce otwarte, które nas rozumie, przebacza nam, kocha nas i chce abyśmy nieśli tą samą miłość w naszym życiu, byśmy kochali każdego naszego brata i siostrę z tą sama miłością - stwierdził Ojciec Święty.

     

    Po Modlitwie Pańskiej, odśpiewanej po łacinie, Ojciec Święty udzielił wszystkim błogosławieństwa. Z Copacabany papież odjechał na nocleg do rezydencji Sumaré.

     

    Jutro w związku ze zmianą miejsca wydarzeń centralnych ŚDM – z Guaratiby na Copacabanę - młodzież przejdzie 9,5 km w pielgrzymce z centrum miasta na Copacabanę. Tam wieczorem odbędzie się czuwanie modlitewne pod przewodnictwem Ojca Świętego. Na noc młodzież wróci do goszczących ją rodzin i szkół, by ponownie przybyć na Copacabanę na niedzielną M Mszę kończącą XXVIII ŚDM.

  • Ceremonia pożegnalna Ojca Świętego Franciszka na lotnisku Galeao  (tekst)

     

    W niedzielę zakończyły się 28. Światowe Dni Młodzieży z jego udziałem. Następne odbędą się w 2016 roku w Krakowie.

     

    ŚDM zwieńczyła Msza Święta pod przewodnictwem Franciszka na plaży Copacabana. Po kilku dniach zimnej i deszczowej pogody w Rio de Janeiro zapanowała piękna, słoneczna pogoda. Po przybyciu na Copacabanę papież został powitany tańcem – 3 miliony młodych z całego świata przygotowało dla niego tzw. flash mob. Pod względem liczby osób, które wzięły w nim udział, był to prawdopodobnie największy zbiorowy taniec w historii. Mszę Świętą koncelebrowało kilkuset biskupów i tysiące księży z całego świata, wśród nich polscy duchowni na czele z kard. Stanisławem Dziwiszemi i kard. Kazimierzem Nyczem.

    Witając Ojca Świętego na początku Eucharystii, arcybiskup Rio de Janeiro Orani Tempesta zaznaczył, że nie stanowi ona zakończenia ŚDM, ale jest wysłaniem na misję, jest celebracją rozesłania. Zapewnił, że młodzi staną się misjonarzami w swoich środowiskach.

    Swoją homilię Franciszek poświęcił słowom Jezusa z Ewangelii, które stanowiły hasło tych Światowych Dni Młodzieży: "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody".

    Na zakończenie Mszy Świętej w imieniu uczestników ŚDM papieżowi podziękował kard. Stanisław Ryłko. Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich podkreślił, że były one wielkim zasiewem ewangelicznym i wyraził Ojcu Świętemu wdzięczność za przewodniczenie im oraz za jego osobiste świadectwo wiary i proste słowa, trafiające do serc młodych. Po przemówieniu polskiego purpurata do Franciszka podeszło pięciu przedstawicieli młodzieży reprezentujących poszczególne kontynenty, którzy otrzymali krzyże misyjne w kształcie figury Chrystusa z Corcovado z emblematem ŚDM.

    Przed błogosławieństwem końcowym papież odmówił z młodzieżą modlitwę Anioł Pański. Jednak zanim to nastąpiło, Franciszek ogłosił, że najbliższe Światowe Dni Młodzieży odbędą się w 2016 roku w Krakowie. Po tych słowach wybuchła radosna euforia wśród polskich pielgrzymów. Grupa w strojach góralskich zaczęła tańczyć, a do papieża podszedł kard. Stanisław Dziwisz, aby podziękować mu za tę decyzję.

     

    Po Eucharystii Ojciec Święty spotkał się z Radą Konferencji Episkopatów Ameryki Łacińskiej i Karaibów (CELAM). W obszernym przemówieniu papież zwrócił uwagę na najpoważniejsze wyzwania Kościoła na tym kontynencie, w tym wypełnienie zadania bycia uczniem i misjonarzem, co niesie ze sobą podjęcie wewnętrznej odnowy Kościoła. Franciszek zwrócił też uwagę na potrzebę dostosowania języka przekazu wiary do wymagań współczesnego świata i przestrzegł przed pewnymi pokusami, takimi jak ideologizacja orędzia ewangelicznego, funkcjonalizm akcentujący skuteczność, a odrzucający tajemnicę, który sprowadza Kościół do rodzaju organizacji pozarządowej oraz klerykalizm prowadzący do braku dojrzałości laikatu. Taką pokusą jest również stawianie przez Kościół siebie w centrum swej misji, podczas gdy w centrum powinno być miejsce dla Chrystusa – Kościół przestaje być wówczas Oblubienicą, a staje się zarządcą dóbr, ze sługi przekształca się w „kontrolera” wiary. Ojciec Święty przestrzegł także przed lansowaniem duszpasterstwa odległego, pozbawionego bliskości, czułości i serdeczności.

    Franciszek odniósł się również do posługi biskupów. Zaznaczył, że powinni oni być pasterzami miłującymi ubóstwo, którzy nie mają „psychologii książąt” i ludźmi, którzy nie są żądni władzy, nie oczekują na kolejną nominację, ale są oblubieńcami Kościoła, "ludźmi zdolnymi do wspierania z miłością i cierpliwością działania Boga w jego ludzie".

     

    Ostatnim punktem programu pobytu biskupa Rzymu w Rio de Janeiro było spotkanie z wolontariuszami posługującymi podczas tych Światowych Dni Młodzieży. Papież podziękował im za wkład w ten projekt i wezwał, by przeciwstawiali się kulturze promującej to, co przelotne i odważnie płynęli pod prąd. Porównał też ich posługę do misji św. Jana Chrzciciela, który przygotował drogę Jezusowi, dodając, by zawsze byli wielkoduszni wobec Boga oraz innych ludzi.

    Pochodząca z Polski wolontariuszka Wiktoria Katarzyna Czekaj podziękowała Ojcu Świętemu za to, że wybrał "nasz piękny kraj, Polskę, na miejsce kolejnych Światowych Dni Młodzieży" i wręczyła mu biało-czerwoną koszulkę z napisem: "Papież Franciszek".

    Uczestnikom brazylijskich ŚDM służyło 60 tys. wolontariuszy z całego świata, w tym 165 Polaków.

     

    Przed odlotem Franciszka do Rzymu na międzynarodowym lotnisku Galeão w Rio de Janeiro odbyła się jeszcze ceremonia pożegnalna. Wiceprezydent Brazylii Michel Temer podziękował papieżowi za to spotkanie z młodzieżą i pobudzenie wiary wszystkich Brazylijczyków. Natomiast Ojciec Święty w swoim przemówieniu przypomniał poszczególne etapy swojej pielgrzymki, wyrażając przekonanie, że Chrystus żyje i jest rzeczywiście obecny w działaniu niezliczonych ludzi, których spotkał. Szczególnie podziękował przedstawicielom władz, Kościołowi lokalnemu, uczestnikom celebracji, organizatorom wydarzeń, dziennikarzom oraz tym, którzy modlili się w intencji jego pielgrzymki. Zapewnił, że wydarzenia i spotkania minionego tygodnia wpisały się na trwałe w jego pamięć i zamienią się w modlitwę. Franciszka pożegnała grupa dzieci, wręczając mu wiązankę kwiatów.

    Papieski samolot odleciał przed godz. 20 miejscowego czasu (godz. 1 czasu polskiego) – na międzynarodowym lotnisku Ciampino w Rzymie jest spodziewany w poniedziałek o godz. 11.30.

     

    W 28. Światowych Dniach Młodzieży wzięło udział ok. 3 mln młodych ludzi ze 180 krajów świata, w tym ok. 2 tys. z Polski. Do Rio de Janeiro przybyło też 664 biskupów (w tym 28 kardynałów), 7814 kapłanów i 631 diakonów.

Foto: By JMJ Rio 2013