Q. Modlitwy o uzdrowienie

Modlitwa o pokorę

Ojcze,

dziś chcemy uznać się za pysznych

i niezdolnych do bycia pokornymi.

 

Ojcze, Ty wiesz, że chcemy,

by obraz Twego Syna był w nas widoczny

A jednak jesteśmy chorzy

na tego raka, który nas toczy,

a którym jest nasza pycha.

 

Najpierw chcę wyznać, że jestem pyszny:

jestem osobą straszliwie pyszną,

jestem złodziejem, który kradnie Twą chwałę,

zawsze starając się być pierwszym i w centrum

zainteresowania.

 

Dziś wyznaję,

że staram się nie tylko mieć więcej,

ale mieć więcej niż inni,

nie tylko wiedzieć więcej,

ale wiedzieć więcej niż ktokolwiek inny.

Nie tylko więcej móc,

ale móc więcej niż inni.

 

Przebacz mi, Ojcze pokorny, moją pychę,

która powoduje, że jestem w ciągłej

rywalizacji z innymi.

 

Już nie chcę dalej bronić siebie samego:

Ty jesteś moim obrońcą.

Już nie chcę dłużej opierać się na własnych siłach:

Ty jesteś moim wspomożycielem.

Już nie chcę wyprzedzać innych:

ale byś Ty wyprzedzał mnie.

Już nie chcę wzrastać sam, Panie:

ale byś Ty wzrastał we mnie.

 

Ojcze, dziękuję Ci za me ograniczenia,

bo dzięki nim poznaję, że potrzebuję Ciebie

i że potrzebuję moich braci.

Dlatego odważam się Ci powiedzieć:

nie uwalniaj mnie z tych ograniczeń,

dzięki Ci za nie,

dzięki za te defekty

i dzięki również za te grzechy,

bo poprzez nie rozpoznaję,

że ja sam nic nie mogę

i potrzebuję Ciebie.

 

Panie kontynuuj we mnie swoje dzieła.

 

Jeśli, abym dobrze pełnił ważną służbę,

pełen mocy Boga,

jest konieczne abym zniknął,

uczyń to Ojcze

 

Być może Ty się nie ukazałeś

w całej Twojej wielkości i mocy w

moim życiu, bo nie mam tego fundamentu

pokory, aby móc dobrze pełnić tę służbę

tak wielką,

 

Uczyń mnie pokornym Twoją pokorą, Ojcze.

 

Już nie chcę żyć ja,

ale by Chrystus żył we mnie.

 

 

 

y

POWRÓT DO SPISU TREŚCI

 

 

 

Modlitwa o oddanie się

Jezu,

Wierzę, że Ty jesteś Boskim Lekarzem,

że chcesz mojego zdrowia dlatego, że mnie kochasz.

Wierzę w Ciebie

i w Twój zbawczy plan względem mojego życia.

 

Dziś powierzam się Twoim dłoniom,

abyś zrobił ze mną, co zechcesz.

Zrzekam się mego planu życia.

Dziś się „rozprogramowuję”

i Tobie oddaję każdy plan, pracę i apostolstwo.

Nawet to, co uważam za dobre, Tobie oddaję.

 

Daję ci moją zgodę całkowitą i bez żadnych warunków,

abyś zrobił ze mną to, co zechcesz.

Pozostawiam Ci pełną wolność, abyś wypełnił we mnie plan Twego Ojca:

choćby to miało kosztować, choćby to miało boleć. To nie ma znaczenia.

Poddaję się całkowicie Twoim rękom.

 

Operuj mnie, jeśli to konieczne.

Wyrwij ten nowotwór.

Przemień tę relację, która mnie oddala od Ciebie.

 

Powiedz mi to, co trzeba mi wiedzieć.

Jestem otwarty na każde lekarstwo,

choćby najmniej przyjemne w smaku;

na każde leczenie, choćby miało mnie boleć.

Uczyń w sposób wolny to, co wiesz, że jest konieczne,

ponieważ Ty jesteś moim Zbawieniem i Panem.

 

Dzisiaj nie proszę Cię, byś mi dał,

ale byś pozbawił mnie tego, co jest mi zbędne,

tego, czego nie potrzebuję i co mi przeszkadza.

Nie boję się, bo wierzę Tobie.

Bo wiem, że Twój plan miłości przewyższa mój.

 

Dzisiaj podpisuję Ci czek in blanco,

abyś jako Boży Garncarz,

przekształcił tę bezkształtną glinę w nowe stworzenie,

choćby to kosztowało mnie sławę,

powodzenie, moje dobra, moją reputację...,

nawet życie, tak chcę być przekształconym w Ciebie.

 

 

 

y

POWRÓT DO SPISU TREŚCI

 

 

 

Modlitwa o uzdrowienie

Panie Jezu: ja jestem tym ślepcem.

Dałeś mi życie i wzrok przy Chrzcie,

ale przez pewien wypadek zwany grzechem straciłem go.

Nie widzę.

Nikt nie może mnie uleczyć.

Ale Twoje słowo doprowadziło mnie do Ciebie.

Nie miałem siły przyjść, ale zlitowałeś się nade mną

i zawołałeś mnie na tę drogę tak piękną.

 

Jezu, nie widzę Ciebie, ale słyszałem, jak inni o Tobie mówili.

Słyszałem Cię już nawet, ale chcę Cię zobaczyć.

Uczyń ze mną to samo, co ze ślepym z Betsaidy.

Ty jesteś ten sam wczoraj, dzisiaj i zawsze

i masz tę samą moc, by nas zbawić.

Możesz to zrobić jeszcze raz.

Zmiłuj się nade mną.

 

Weź mnie za rękę.

Odłącz od wszystkiego innego.

Chcę być tylko z Tobą.

Tu jestem.

Chcę być prowadzony przez Ciebie.

Wiele razy zdarzało się, że dawałem rękę innym,

aby pomogli mi iść przez moje życie:

- niejeden wprowadził mnie w błąd,

- inni - zmęczeni, pozostawili mnie,

- ktoś, dając mi rękę, jednocześnie podstawił mi nogę,

- jeszcze ktoś był równie ślepy jak ja

i upadliśmy obaj.

 

...Dlatego Panie, nie mam ochoty dawać nikomu ręki.

Boję się zawierzyć całkowicie, na ślepo.

Zawsze daję się z zastrzeżeniami, stopniowo.

Obawiam się, że to samo zdarzy mi się jeszcze raz.

 

Ale dzisiaj jest inaczej:

pokładam całą moją ufność w Tobie.

Bezwarunkowo.

Zaprowadź mnie dokąd zechcesz, jeśli tylko będę szedł za Twoją ręką.

Chcę być z Tobą, nieważne gdzie.

Chcę doświadczać, że jestem prowadzony przez Ciebie.

 

Zaprowadź mnie na bok, daleko od innych, nawet daleko ode mnie samego.

Wysłuchaj mnie osobiście.

Ty wiesz, że potrzebuję specjalnego leczenia.

 

Ze swej strony zostawiam wszystko za sobą

nawet moje własne uzdrowienie.

Jedyne, co jest dla mnie ważne, to być z Tobą.

Powierzam się w pełni Tobie.

Tylko Ty jesteś ważny w moim życiu.

 

Chcę Panie, tak jak ślepy, odczuć, że Ty mnie kochasz,

nie gorszysz się moimi grzechami

ani nie boisz się moich słabości.

 

Ty jesteś lekarzem, który umie dbać o mnie

zgodnie z moimi potrzebami.

Pocałuj mnie.

Spraw, abym czuł, że zbliżasz się do mojej choroby,

że nie budzi w Tobie wstrętu to, czym jestem,

i że mnie kochasz właśnie w tym obszarze,

w którym najmniej podobam się innym.

 

Włóż Twoje ręce na mą głowę.

Spraw abym odczuł, że Cię interesuję taki, jaki jestem,

cały, bez wyjątku.

Wiem, że Ty kochasz chorego, grzesznika.

Ja jestem pierwszym i największym grzesznikiem, Panie Jezu.

Ale wiem, że Ty jesteś zdolny mnie uzdrowić;

że tam, gdzie obfituje nędza, jeszcze bardziej obfituje Twoja łaska.

 

Uzdrów mnie z tego wszystkiego, co nie pozwala mi widzieć Cię takim, jakim jesteś:

widzieć świat takim, jakim go uczyniłeś,

widzieć innych tak, jak chciałbyś, bym ich widział,

widzieć mnie samego, jak Ty mnie widzisz.

 

Uwolnij mnie od moich niepokojów i strachów,

od moich kompleksów, podejrzeń

i niedowierzań.

 

Znasz źródło wszystkich moich bólów, kompleksów i problemów.

Weź mnie całego i uczyń ze mną, co zechcesz.

 

Jezu, zbliżyłeś się do mojej choroby.

Interesuje Cię nie tylko chory,

ale również choroba.

Ty okazujesz miłość dokładnie tam, gdzie jej potrzeba.

Ty wypełniasz miłosierdziem pustkę mego życia.

Ty uzdrawiasz serca strapione i bandażujesz rany.

 

Ulecz mnie z mojej ślepoty.

Ty ją znasz i wiesz, jaka jest.

Ulecz mnie także fizycznie, Panie.

Ty uleczysz nie tylko duszę,

ale również ciało.

 

Pokazuję Ci moje dolegliwości i choroby.

Włóż na mnie swoje ręce.

Dotknij mnie.

To wystarczy, a będę całkowicie zdrów.

Uczyń to Panie przez miłość, jaką masz dla mnie.

Ty masz wszelką władzę na niebie i na ziemi.

Wierzę, że wszystko jest możliwe.

Dla Ciebie nie ma chorób trudnych do uzdrowienia.

Dla Ciebie wszystko jest łatwe.

 

Panie, teraz kładę w Twoje ręce całe moje życie,

szczególnie mój grzech.

Zostawiam w tych rękach przebitych dla miłości

to, co mam i czym jestem.

 

Składam Ci cały świat,

rzeczy materialne: pieniądze, siłę i pracę,

moją rodzinę: żonę (męża), dzieci, rodziców i teściów.

Tych, którzy mnie obrazili,

tych, którym zazdroszczę,

na których nie mogę patrzeć, albo z którymi nie mogę rozmawiać.

 

Panie, czasami widzę Ciebie jedynie jako drzewo.

Uzdrów mnie.

 

 Widzę Cię jako pasy bezpieczeństwa w samochodzie,

 których używam tylko w sytuacjach niebezpiecznych.

 Jesteś jedynie na pewne chwile

 i pewne prędkości.

 

 Uważam Cię za drzewo, które mi daje cień i żywność.

 Widzę Cię tylko jako drzewo służące mi za ozdobę w domu

 wobec mych przyjaciół, przy wizytach.

 Jesteś czasem jak drzewo, którego nie traktuję osobowo.

 Uzdrów mnie ze sposobu, w jaki Cię widzę.

 

Innych też widziałem wiele razy jedynie jako drzewa:

 

 Drzewa, których szukam, by wyciągnąć z nich jakąś korzyść.

 Drzewa, które nie interesują mnie jako osoby, ale jako

 zwykłe narzędzia produkcji, dla mojego osobistego zysku.

 Drzewa, które mi służą i jeśli im daję wodę, nawożę i dbam o nie,

 to zawsze w celu wyciągnięcia większego zysku.

 Kobiety, w których czasami widzę tylko zewnętrzną piękność.

 Mężczyzn, tylko z ich majątkiem...

 

Panie, także na siebie patrzę wiele razy jak na drzewo.

 

 -  Nie cenię siebie jako osoby,

 tylko jako kogoś, kto po prostu musi robić pewne rzeczy.

 -  Czuję się zobowiązany i zmuszany pod wieloma względami.

 - O mojej wartości decyduje tylko to, co robię, a nie - czym jestem.

 

Naucz mnie bym kochał siebie samego, szanował siebie i doceniał siebie

Tak, jak Ty postępujesz ze mną.

Teraz Panie, chcę przedstawić Ci moją najcięższą chorobę;

mój największy grzech, który wyrządza mi najwięcej szkody

i najbardziej rani.

Ty go znasz. Ja także.

Jeszcze dziś chcę, by pozostał znany tylko nam.

 

Tak jak nałożyłeś ręce na oczy ślepca.

Użyczam Ci moich rąk, abyś mi je położył na moje oczy

(tu zakrywa się oczy rękami).

 

Chcę widzieć wszystkich ludzi poprzez Twoje ręce.

Byłem dla nich ślepy,

ale z Twoimi rękami na mych oczach

mogę ich widzieć tak, jak Ty ich widzisz,

kochać ich, jak Ty ich kochasz,

przebaczać im, jak Ty im przebaczasz,

mówić do nich tak, jak Ty do nich mówisz.

 

Chcę widzieć ich poprzez Twoje rany,

przez otwory w Twoich dłoniach, przebitych dla miłości,

miłości, z której wydałeś samego siebie.

 

Panie,

naucz mnie widzieć z daleka.

Abym szukał nie tylko swoich interesów.

Rozszerz mój świat.

Abym nie zamykał się w sobie samym,

ale był zdolny patrzeć na innych

i biec ku nim.

 

Abym w dniu ostatecznym,

kiedy zbadasz moją miłość,

mógł usłyszeć Twój sąd:

"Chodź, błogosławiony Mego Ojca,

bo byłem głodny, a dałeś mi jeść,

byłem spragniony, a dałeś mi pić,

byłem nagi, a przyodziałeś mnie,

w więzieniu, a odwiedziłeś mnie".

 

Panie,

wiem, że oświeciłeś moje życie Twoim Słowem.

Ty nie tylko podałeś mi rękę,

aby pomóc mi iść.

Również wzmocniłeś moje nogi i otworzyłeś mi oczy.

Teraz jestem odpowiedzialny za każdy krok.

Dzięki, że uzdolniłeś mnie,

abym przezwyciężył wszystkie przeszkody,

nie mam wymówek,

aby zrzucać na kogoś innego winę za moje upadki.

jestem odpowiedzialny za moje życie.

 

 

 

y

POWRÓT DO SPISU TREŚCI

 

 

 

Modlitwa w ciężkim strapieniu

(do św. Judy Tadeusza)

 

O święty Judo Tadeuszu, krewny Chrystusa Pana, wielki Apostole i Męczenniku, sławny cnotami i cudami, Ty jesteś potężnym Orędownikiem w przykrych położeniach i

sprawach rozpaczliwych.

 

Przychodzę do Ciebie z pokorą i ufnością

i z głębi duszy wzywam Twojej przed Bogiem

pomocy. O święty mój Patronie, któremu Bóg

dał przywilej ratowania w wypadkach, gdzie

już nie ma nadziei pomocy, spojrzyj na

mnie łaskawie.

 

Oto życie moje pełne cierpień i boleści;

dzień za dniem upływa w ucisku, a serce

moje wezbrało goryczą. Drogi mojego życia

gęstym pokryły się cierpieniem

i ledwie dzień mija bez troski i łez.

Umysł mój otoczony ciemnością; niepokój,

zniechęcenie i rozpacz nawet wdzierają się

do duszy tak, iż niemal zapominam o

Boskiej Opatrzności.

 

 

O święty mój Orędowniku, ty mnie nie możesz opuścić w tym moim smutnym położeniu.

 

Nie odejdę od stóp Twoich, dopóki mnie nie

wysłuchasz. Pospiesz ku ratunkowi mojemu,

a wdzięczność moją okazywać Ci będę przez

całe życie, szerząc cześć Twoją.

 

Amen.

 

 

y

POWRÓT DO SPISU TREŚCI

 

 

 

Modlitwa o uwolnienie

Panie, staję przed Tobą i wyznaję, że moi przodkowie

mogli być zaangażowani w okultyzm, spirytyzm,

czary i wszelkie sposoby szukania informacji

z zakazanych źródeł.

Panie, wybacz.

 

W imię Jezusa i w mocy Ducha Świętego,

zatrzymuję i używam Twojej władzy,

którą mi dałeś jako napełnionemu

Duchem Świętym chrześcijaninowi.

Mając tę władzę przełamuję moc zła panującą

nad moimi przodkami.

 

Zdejmuję wszystkie klątwy, zaklęcia, czary,

złe życzenia i pragnienia, voodoo, czarną magię i

dziedziczne piętna - znane i nieznane.

Staję przeciwko wszystkim satanistycznym ślubom,

paktom, spirytystycznym więziom i duchowym połączeniom

z siłami zła, i kładę kres przekazywaniu tych więzi

poprzez moich przodków.

 

Występuję przeciwko skutkom wszystkich więzi z astrologami,

mediami, wróżkami i okultystycznymi jasnowidzami.

Wyrzekam się wszelkich udziałów w seansach spirytystycznych i

wróżbach, korzystania z kart Tarota, tablic do seansów

spirytystycznych, astrologii i wszelkiego rodzaju

gier okultystycznych.

Wyrzekam się wszelkich sposobów, przez które szatan

może mieć wpływ na mnie.

Przerywam przepływ wszelkich szatańskich dzieł

rozprzestrzeniających się przez moją rodzinę.

 

Panie, proszę, oddal od moich przodków wszystkie

skutki angażowania się w okultyzm.

Odbieram szatanowi wszystkie obszary przekazane przez

moich przodków i przekazuję je władaniu Jezusa Chrystusa.

 

Panie, proszę Cię, wzbudź w moim rodzie świętych i pobożnych

mężczyzn i kobiety - głęboko oddanych Twojej prawdzie.

 

 

 

y

POWRÓT DO SPISU TREŚCI

 

 

 

Modlitwa o miłość bez lęku

Kładę kres wszelkim wzorcom lęku

w moim drzewie genealogicznym.

Przejmuję władzę nad każdym rodzajem lęku przed

odrzuceniem i niepowodzeniem.

 

Mówię „nie” lękowi przed:

wodą, wysokością, ludźmi, sukcesem, niepowodzeniem,

tłumem, kobietami lub mężczyznami, Bogiem, śmiercią,

wychodzeniem z domu, zamkniętym pomieszczeniem,

otwartą przestrzenią, publicznym przemawianiem,

lataniem samolotem i bólem.

 

Panie, uświadom wszystkim pokoleniom mojej rodziny,

że w miłości nie ma lęku.

Tak wypełnij historię mojej rodziny swoją

doskonałą miłością,

aby odeszła pamięć o lęku.

Uwielbiam i błogosławię Cię, Panie.

 

 

 

 

 

y

POWRÓT DO SPISU TREŚCI