Boże Narodzenie

K

 

 

Kiedy słyszę na obłokach

 

 

Kiedy słyszę na obłokach Anielskie śpiewanie,

 

Zdumiewam się i pytam się: co to jest, mój Panie?

 

Aż mi miłość odpowiada Twa zbyteczna[1] Boże,

 

Iże Syn twój, Bóg wcielony, w stajni ma swe łoże.

 

Kędy członki święte sianem ostrem przyodziewa,

 

A mróz i wiatr bardzo przykry zewsząd go przewiewa;

 

Idę bliżej ku stajence, widzę iże sobie

 

Dosyć w lichym bo bydlęcym tron założył żłobie.

 

Wół i osioł parą swoją, coś go niby grzeją,

 

A z dzieciny łez strumienie obfite się leją:

 

Józef z matką ubolewa, widząc nowe dziwy,

 

Że z bydlęty wespół leży, Pan i Bóg prawdziwy.

 

Nigdy nie była słyszana ludziom ta nowina,

 

Że niezmierny stał się dla nich teraz Bóg dziecina.

 

Cóż cię Panie sprowadziło do tak lichej doli?

 

Twoja miłość, byśmy wyszli z czartowskiej niewoli.

 

Inaczej to być nie mogło, tylko przez pokorę

 

Twoją prawdziwą, bo nad nami pycha wzięła gorę;

 

Za co niech cię wsze stworzenia wielbią o mój Panie!

 

Co ma niebo, ziemia, morze, dopokąd ich stanie.

 

 

 

 

 

 

y

POWRÓT DO SPISU TREŚCI

K. Wybór kolęd

w