Gabriel Kayzer

 

Dziennikarz Gazety Polskiej Codziennie, absolwent politologii oraz prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Specjalizuje się w stosunkach międzynarodowych, prawie wyznaniowym oraz w symbolice religijnej.

Papież zza oceanu

Gabriel Kayzer, tekst i zdjęcia

 

Mimo deszczu już od samego rana wierni gromadzili się na placu św. Piotra. Tylko wybór papieża mógł sprawić, że tysiące ludzi  smaganych zimnym wiatrem, moknąc w deszczu przez wiele godzin, będzie wpatrywało się w napięciu w mały, koślawy kominek na dachu kaplicy Sykstyńskiej.

Niecodzienność atmosfery konklawe była wyczuwalna na każdym kroku. W związku z incydentem wywołanym pierwszego dnia wyborów przez działaczki Femenu, które obnażone wymachując płonącą różową racą skandowały bluźniercze hasła, zaostrzono ochronę i bardziej drobiazgowo sprawdzano osoby wchodzące na plac. Wśród zebranych najbardziej wyróżniali się, jak zwykle, Brazylijczycy. Napięcie przed ogłoszeniem wyniku konklawe rosło z każdą minutą. Czarny dym po dwóch porannych głosowaniach wywołał ogólny jęk zawodu. Wiele sióstr zakonnych płakało.

Wieczorem plac św. Piotra zapełnił się wiernymi aż po samą kolumnadę. Powietrze wibrowało radosnym uniesieniem. Uroczystej atmosfery nie zdołał nawet zepsuć zimny deszcz. Wszyscy mieli w pamięci pewne zdarzenie, które przykuło uwagę zgromadzonych. Wieczorem nad Sykstyną pojawiła się chmara mew. Ptaki odleciały dopiero przed pojawieniem się czarnego dymu z komina. Zachowanie ptaków budzi od kilku lat szczególne zainteresowanie pielgrzymów. Mamy świeżo w pamięci epizod z 27 stycznia tego roku, gdy po modlitwie Anioł Pański Benedykt XVI wypuścił na znak pokoju dwa białe gołębie, jeden z nich został zaatakowany przez mewę. Większy ptak dał jednak za wygraną i zrezygnował z pogoni nie czyniąc krzywdy gołąbkowi. Kiedy indziej, w 2011 r. wypuszczone przez papieża gołębie zawróciły do papieskiego pokoju. Wieczorem, drugiego dnia konklawe także pojawiły się ptaki. Tym razem mewy walczyły między sobą o miejsce na kominie kaplicy. Miało to miejsce trzykrotnie. Pielgrzymi obserwowali stojącą przez dłuższy czas na kominie zwycięską mewę. W naturalny sposób wywołało to zdarzenie zaciekawienie zgromadzonych. Zaczęto stawiać pytanie o to, co ten znak może symbolizować. W tłumie pojawiły się nawet spekulacje, że nowy papież będzie pochodził z odległego kraju, być może nawet z za oceanu. Niektórzy znajdywali odwołania w Biblii.

Gdy oczekiwanie na pojawienie się dymu przedłużało się, zaczęto sugerować, że właśnie wybrano papieża. Tak więc, o godzinie 19.06 w drugim dniu konklawe 13 marca 2013 r., po pięciu nieudanych głosowaniach pojawił się wreszcie ten dym, na który wszyscy czekali. Kardynałowie elektorzy wybrali następcę św. Piotra. Na placu zapanowała euforia. Wzmogły się okrzyki na cześć nowego papieża. Zaczęto coraz głośniej zastanawiać się, kim jest nowy biskup Rzymu. Odnosiło się wrażenie, że cały świat wstrzymał na tę chwilę oddech. Wielka radość i niecierpliwe oczekiwanie.

Nowym papieżem został jezuita z Argentyny, kard. Jorge Mario Bergoglio, który jak wiemy nie był zaliczany przez żadnego z watykanistów do grona tzw. papabile. Powtórzyła się sytuacja z 1978 r. kiedy wybrano na papieża nieznanego kardynała z Polski Karola Wojtyłę. Gdy po uroczystym odczytaniu Habemus Papam padło nazwisko Bergoglio, i nowe imię papieża Franciszek, na chwilę na placu zapanowała cisza. Wszyscy byli zaskoczeni wyborem. Kim jest ten nowy papież? Konsternacja szybko jednak ustąpiła miejsca żywiołowej radości. Nad głowami łopotały dziesiątki flag krajów  całego świata którymi wierni witali nowego papieża.

Po raz pierwszy w historii Kościoła papieżem został jezuita, i po raz pierwszy była to osoba pochodząca z Ameryki Południowej. Także imię Franciszek, które przyjął kard. Jorge Mario Bergoglio będzie używane w odniesieniu do papieża po raz pierwszy. To, że wybrano papieża będącego jezuitą, który podąża drogą św. Franciszka, może oznaczać, że kardynałowie chcieli wyrazić życzenie, aby Kościół rozpoczął duchową kontrrewolucję. To właśnie św. Franciszek z Asyżu przypomniał Rzymowi czym jest podążanie za Chrystusem i jaki powinien być Kościół Chrystusowy. Należy przypuszczać. że imię, które przybrał kard. Bergoglio zawiera program pontyfikatu nowego papieża – „być z ludźmi i dla ludzi”.

Tuż po wyborze część z dziennikarzy przypomniała postać ekscentrycznego bosego pielgrzyma obleczonego w prawdziwy „worek pokutny”. Przed konklawe przemierzał on plac św. Piotra. Swoim strojem i zachowaniem był, jakby żywym proroctwem wyboru papieża, który przyjmie imię ascety z Asyżu. Warto też wspomnieć o innej postaci, która 11 marca, w dniu poprzedzającym konklawe była obecna na placu św. Piotra. Osoba ta trzymała transparent na którym widniał duży napis: „Francesco I Papa”. Duch Święty zaskoczył wszystkich po raz kolejny, jednak zaskoczenia, jak się zdawało, nie okazywały  krążące nad Watykanem mewy.

 

Co wiemy o nowym papieżu

 

Kard. Bergoglio przyjął święcenia kapłańskie w 1969 r. w Argentynie. W 1992 r. został biskupem, a w 1998 r. został arcybiskupem Buenos Aires. W trzy lata później uzyskał godność kardynalską. Właśnie w  związku z tym wydarzeniem zaapelował do swoich rodaków, aby pieniądze, które chcieli przeznaczyć na wyjazd do Rzymu przeznaczyli na pomoc biednym. Sprawowanie przez niego godności kardynalskiej nie spowodowało, że odseparował się od ludzi. Wręcz przeciwnie. Chciał być  blisko nich, tak jak św. Franciszek. Jeździł po mieście nie limuzyną z kierowcą, lecz komunikacją miejską. Zamiast w pałacu, mieszkał w małym, skromnym mieszkaniu, w którym sam przygotowywał sobie posiłki. Znakiem dla świata, ukazującym jaki może być pontyfikat Franciszka jest jego zachowanie w  2001 r., kiedy to obmył i ucałował stopy osób chorych na AIDS.

Rzymska mewa na moście Św. Anioła.

Rzym 07.2012 r. Fot. K. Słomka