Rozdzierajcie swoje serce, a nie szaty

Do kapłanów, osób konsekrowanych i świeckich z Archidiecezji. (za www.gosc.pl)

 

Rozdzierajcie swoje serce, a nie szaty; powróćcie teraz do Pana Boga swojego, dlatego że On jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy...

 

Stopniowo przyzwyczajamy się, słuchając i oglądając środki przekazu, do czarnego obrazu współczesnego społeczeństwa, przedstawianego w mediach z niemal przewrotną uciechą. Przyzwyczajamy się także do odczuwania tego obrazu wokół nas i na własnej skórze. Dramat jest na ulicy, w dzielnicy, w naszym domu i – również – w naszym sercu. Żyjemy w zetknięciu z przemocą, która zabija, która niszczy rodziny, przynosi wojny i konflikty w tylu krajach świata. Żyjemy w zetknięciu z zazdrością, nienawiścią, potwarzą, brakiem duchowości w naszych sercach. Cierpienie niewinnych i pragnących pokoju nie przestaje nas policzkować; pogarda dla praw najsłabszych osób i ludów nie jest wcale od nas taka odległa; imperium pieniądza ze swoimi demonicznymi skutkami, takimi jak narkotyki, korupcja, handel ludźmi – nawet dziećmi – połączone z nędzą materialną i moralną, stały się monetą obiegową. Niszczenie godności pracy, bolesna emigracja i brak przyszłości przyłączają się również do tej symfonii. I nasze, Kościoła, błędy oraz grzechy, także nie pozostają poza tym wielkim obrazem.

Egoizmy, które są osobiście usprawiedliwiane, ale przez to wcale nie mniejsze, brak wartości etycznych w społeczeństwie, objawiający się nowotworowymi przerzutami w rodzinach, w życiu dzielnic, wsi i miast, mówią nam o naszym ograniczeniu, o naszej słabości i o naszej niezdolności do zmiany tego niezliczonego ciągu niszczących rzeczywistości.

Pułapka niemocy skłania nas do myśli: Czy jest sens próbować zmienić to wszystko? Czy możemy coś zrobić w tej sytuacji? Czy warto próbować, skoro świat trwa w swoim karnawałowym tańcu, zakrywając na chwilę wszystkie problemy? Jednak, kiedy spada maska, zjawia się prawda i – chociaż dla wielu mówienie o tym brzmi anachronicznie – znów pojawia się grzech, który rani nasze ciało z całą swoją destrukcyjną siłą, wykrzywiając kierunek, w którym zmierza świat i historia.

Wielki Post jawi się nam jako krzyk prawdy i nadziei, która nam odpowiada: ależ tak, jest możliwe, byśmy nie robili makijażu, malowali plastikowe uśmiechy jakby nic się nie działo. Tak, jest możliwe, że wszystko stanie się nowe i inne, dlatego, że Bóg nadal jest „bogaty w dobroć i miłosierdzie, zawsze gotowy do przebaczenia” i ożywia nas, by rozpocząć od nowa, raz po raz. Dziś znowu jesteśmy zaproszeni na wielkanocną drogę do Życia, drogę, która zawiera krzyż i wyrzeczenie; która będzie niewygodna, lecz nie bezowocna. Jesteśmy zaproszeni, by przyznać, że coś źle funkcjonuje w nas samych, w społeczeństwie, w Kościele. Jesteśmy zaproszeni, by to zmienić, nawrócić się.

W tym dniu mocne i wzywające słowa proroka Joela: "Rozdzierajcie wasze serca, nie szaty: nawróćcie się do Pana Boga waszego" są zaproszeniem do wszystkich ludzi. Nikt nie jest wyłączony. Rozdzierajcie serca, a nie szaty sztucznej pokuty bez pokrycia w przyszłości. Rozdzierajcie serca, a nie szaty formalnego postu z obowiązku, który przynosi nam satysfakcję. Rozdzierajcie serce, a nie szaty powierzchownej i egoistycznej modlitwy, która nie dochodzi do wnętrza własnego życia, by pozwolić dotknąć się Bogu.

Rozdzierajcie serca, by powiedzieć za Psalmistą: „zgrzeszyliśmy”.

„Grzech jest raną duszy: Och, poraniony biedaku, rozpoznaj swojego Lekarza! Pokaż mu rany swoich win. I wiedząc, że przed Nim nie ukryjesz twoich sekretnych myśli, daj Mu usłyszeć jęk swojego serca. Ruszaj do Niego, do Jego litości z twoimi łzami, z twoim naleganiem, naprzykrzaj się mu! Niech usłyszy twoje westchnienia, niech twój ból dotrze do Niego tak, żeby wreszcie mógł ci powiedzieć: Pan wybaczył twój grzech.” (Święty Grzegorz Wielki).

To jest rzeczywistość naszej ludzkiej kondycji. To jest prawda, która może przyczynić się do autentycznego pojednania się… z Bogiem i z ludźmi. Nie chodzi o to, by zdyskredytować poczucie własnej wartości, lecz by wniknąć jak najgłębiej w swoje serce i wejść w tajemnicę cierpienia i bólu, który nas wiąże od wieków, tysięcy lat… od zawsze.

Rozdzierajcie serca, aby przez tę szczelinę dostrzec prawdę o sobie. Rozdzierajcie serca, otwórzcie swoje serca, dlatego, że tylko do serca rozdartego i otwartego może wejść miłosierna miłość Ojca, który nas kocha i uzdrawia. Rozdzierajcie serca, mówi prorok, a Paweł prosi nas prawie na kolanach: „pojednajcie się z Bogiem”. Zmiana trybu życia jest znakiem i owocem rozdartego serca, pojednanego z miłością, która nas przekracza.

Oto jest zaproszenie w obliczu tylu dotykających nas ran, które nas mogą doprowadzić do pokusy zatwardziałości: rozdzierajcie serca, by doświadczyć łagodności i czułości Boga w milczącej i spokojnej modlitwie. Rozdzierajcie serca, by usłyszeć echo tak wielu rozdartych żywotów, by obojętność nie uczyniła nas niewzruszonymi. Rozdzierajcie serca, aby kochać miłością, jaką jesteśmy kochani, pocieszać się tą pociechą, jaką sami jesteśmy pocieszani i dzielić się tym, co nam dano.

Ten okres liturgiczny, który rozpoczyna dziś Kościół, nie jest tylko dla nas, lecz także dla przemiany naszej rodziny, naszej wspólnoty, naszego Kościoła, naszej Ojczyzny, całego świata. To czterdzieści dni na przybliżenie się do świętości samego Boga; współpracując z Nim, przyjmujemy łaskę i możliwość zrekonstruowania ludzkiego życia, aby każdy człowiek doświadczył zbawienia, które Chrystus nam wyjednał swoją śmiercią i zmartwychwstaniem.

Obok modlitwy i pokuty, na znak naszej wiary w siłę Wielkanocy, która wszystko przemienia, przygotowujemy się również do rozpoczęcia, tak jak w poprzednich latach, naszego „Gestu wielkopostnej solidarności”. Jako Kościół w Buenos Aires, który zmierza ku Wielkanocy, wierząc, że Królestwo Boże jest możliwe, potrzeba, aby z naszych serc rozdartych przez pragnienie nawrócenia i przez miłość, wypłynęła łaska i skuteczny czyn, który złagodzi ból tylu braci podążających obok nas. «Żaden czyn cnoty nie może być skuteczny, jeśli z niego nie ma pożytku także dla innych... Więc, pomimo że przechodzisz dzień na czczo, pomimo, że śpisz na twardej ziemi, sypiesz popiół i wciąż wzdychasz; jeśli nie czynisz dobra innym, nie robisz niczego wielkiego» (św. Jan Chryzostom).

Ten Rok Wiary, który obchodzimy, jest także sposobnością, jaką Bóg nas obdarowuje, by rosnąć i dojrzewać do spotkania z Panem, który staje się widzialny w cierpiących twarzach tylu młodych ludzi bez przyszłości, w drżących rękach zapomnianych starców i w chwiejących się kolanach tylu rodzin, które stawiają czoła życiu, nie znajdując środków utrzymania.

Życzę wam świętego Wielkiego Postu, pokutnego i owocnego Wielkiego Postu, i bardzo proszę – was proszę – abyście modlili się za mnie. Oby Jezus wam błogosławił, a Najświętsza Panienka was strzegła.

 

 

Po ojcowsku:

† kard. Jorge Mario Bergoglio SJ

Arcybiskup Metropolita Buenos Aires